Czwarty Wymiar

Dharamsala

  A A A

fot. Czwarty Wymiar

O przesyconym duchem wolności i nadziei miasteczku u podnóża indyjskich Himalajów, które w czasach kolonialnych miało zostać letnią stolicą wicekróla Indii, a przed pół wiekiem stało się drugim domem XIV Dalajlamy i tysięcy Tybetańczyków, z Łukaszem Wallem, który powrócił niedawno z podróży do Indii, rozmawia Jolanta Podsiadła.

Gdy w 1959 roku Tenzin Gyatso, XIV Dalajlama, zdecydował się opuścić Tybet i udać się na wygnanie do Indii, ówczesny premier tego kraju, Jawaharlal Nehru, zaproponował, by osiadł w Dharamsali u podnóża Himalajów. Co to za miejsce?

– Jest to przepięknie położone na górskim zboczu miasteczko prowincji Himachal Pradesh w północno-zachodnich Indiach. Dawniej było uzdrowiskiem i wysokogórską stacją narciarską garnizonu wojsk brytyjskich, zniszczoną podczas trzęsienia ziemi w 1905 roku. Miejsce to tak urzekło lorda Elgina, wicekróla Indii w latach 1862–1863, że chciał uczynić z niego swą letnią stolicę. Nie zdążył, zmarł podczas sprawowania urzędu, ale zgodnie z jego wolą pochowano go na tutejszym cmentarzu, w otoczeniu cedrowego lasu, nieopodal kościoła św. Jana. I kościół, i cmentarz chyba tylko cudem ocalały z trzęsienia ziemi i pozostały jedynymi świadkami kolonialnej przeszłości Dharamsali. Dziś miasto składa się z dwóch części. Z dolnej, z dworcem autobusowym, rozchodzą się kręte uliczki prowadzące do części górnej – McLeod Ganji, zwanej Małą Lhasą lub Małym Tybetem. To tu znajduje się siedziba jednego z największych ludzi naszych czasów, XIV Dalajlamy oraz Rządu Tybetańskiego na Uchodźctwie. Gdy spojrzy się stąd w górę, rozciąga się widok na ośnieżone górskie szczyty – pod tym względem Dharamsala przypomina kurort w Alpach czy Apeninach, ale z ukrytymi wśród sosnowych lasów dachami tybetańskich domów i lamajskich świątyń. W dole mamy zapierający dech w piersiach widok na dolinę Kangra.

Dociera tu wielu turystów?

– Dharamsala nie jest atrakcją turystyczną sensu stricto, odwiedzaną tłumnie przez turystów. Podejmowane są stąd trekkingi w średniowysokie Himalaje, w rejon pasma Dhauladhar, ale miejsce to jest przede wszystkim celem osób interesujących się buddyzmem, kulturą i religią Tybetu, szukających ścieżki duchowego rozwoju. W czasie, gdy byłem w Dharamsali, przyjechało tu kilka tysięcy pielgrzymów z Azji Południowo-Wschodniej, którzy brali udział w wykładach i naukach prowadzonych przez dalajlamę.

Dla większości pielgrzymów z różnych stron świata wyprawa taka wiąże się z podróżą samolotem, autobusem, pociągiem. Potem wracają do domu. Natomiast ponad ćwierć miliona Tybetańczyków wyruszyło tylko w jedną stronę, z narażeniem życia przeszło przez Himalaje, by osiąść w Indiach.

– Gdy w 1949 roku komunistyczny rząd chiński postanowił zająć Tybet – za podstawę mając wyłącznie fakt, iż oba te kraje były niegdyś częścią imperium mongolskiego – i armia chińska wkroczyła do Lhasy, rozpoczynając trwającą do dziś okupację, śmierć poniosło 1,2 miliona Tybetańczyków (to niemal jedna czwarta wszystkich mieszkańców pięciomilionowego Tybetu!). Do dziś – jak podaje Program Tybetański Fundacji Inna Przestrzeń, (www.ratujtybet.org) – zostało zniszczonych 90 proc. obiektów o charakterze religijnym, w tym ponad 8 tysięcy lamajskich klasztorów. Pekin nazywa XIV Dalajlamę wilkiem w mnisich szatach i głównym separatystą, choć duchowy przywódca Tybetańczyków nie mówi o niepodległości Tybetu, lecz o jego prawdziwej autonomii. Miano separatysty dążącego do podziału kraju zyskuje w Tybecie każdy, kto wyrazi publicznie swoje poparcie dla Dalajlamy XIV czy choćby posiada jego zdjęcie. To często wystarczy, by zostać osadzonym w więzieniu lub nawet skazanym na śmierć. W ocalałych i kontrolowanych przez chińskie władze klasztorach realizowany jest program „edukacji patriotycznej”. Jego podstawą jest potępienie dalajlamy i podpisanie stosownego oświadczenia. I choć sam dalajlama podkreśla, że najważniejsze jest to, co w sercu, a nie to, co podpisane pod przymusem, wielu nie potrafi tego zaakceptować i wybiera podróż przez Himalaje w jedną stronę, ze świadomością, że najprawdopodobniej nigdy już do Tybetu nie powrócą. Niektórzy Tybetańczycy wysyłają w tę podróż swoje dzieci.

Wydanie internetowe: www.4wymiar.pl


1 2 3 z 3 następnanast?pna
oceń
0
0
Podziel się
 

Zobacz także

W innych serwisach

Wiadomości

Wikipedia WP

Konflikty


Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Sonda

Czy Twoim zdaniem Krzysztof Rutkowski powinien dostac nagrodę za pomoc w odnalezieniu Magdy?

głosuj

łączna liczba głosów: 12834

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Luty 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 1 2 3 4

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska