W mrokach średniowiecza kryje się wiele tajemnic. Dziś wiemy na ten temat tylko to, co przekazali nam kronikarze, najczęściej spisujący swoje historie
w samotniach sekretnych skryptoriów. Możemy się jedynie domyślać, ile prawdy kryje się w opowieściach o legendarnym skarbie templariuszy i katarów, rycerzach Okrągłego Stołu czy cudownym pałacu chana Kubilaja. Przetrwało niewiele pożółkłych ksiąg i rękopisów z tamtych czasów, a każda żyjąca wówczas postać wydaje się nam na poły mityczna. Wśród osób tych na czoło wybija się skromny franciszkański mnich z Oksfordu – Roger Bacon.
Choć był on wychowankiem jednego z pierwszych europejskich uniwersytetów i oddał niezwykłe zasługi dla rozwoju nauki, zarówno współcześni, jak i tradycja opisują go raczej jako czarodzieja, dysponującego ogromną wiedzą magiczną, tak białą, jak i czarną. Opinia ta zdominowała jego życie i spowodowała, że talent Rogera Bacona nie mógł rozwinąć się należycie, a on sam niemal czwartą część swego życia spędził w niewoli. Cóż takiego zrobił ów duchowny, że społeczeństwo skazało go na ostracyzm?
Początkowo nic nie zapowiadało wielkiej światowej kariery urodzonego w 1214 roku Anglika. Bardzo młodo, bo już w wieku 12 lat, wstąpił na uniwersytet w Oxfordzie i zaczął tam pobierać nauki, by po ich zakończeniu pozostać na uczelni jako wykładowca. W latach 1237–1245 prowadził zajęcia akademickie w Paryżu – najsłynniejszym uniwersyteckim mieście tamtej epoki. Kolejne lata naukowca stanowią swego rodzaju zagadkę. Przełomowy moment w życiu Bacona nastąpił bardzo późno, bo dopiero po ukończeniu przez niego czterdziestego roku życia, kiedy to wstąpił do niedawno założonego zakonu franciszkanów – największych wolnomyślicieli w ówczesnym Kościele, ale też mnichów świadomie wyrzekających się bogactw materialnego świata i wygód.
Wkrótce po zakonnej inicjacji
Bacon zaczął głosić zupełnie nowatorskie jak na owe czasy poglądy. Wielkie oburzenie ogarnęło całą chrześcijańską brać, gdy powiedział, że do walki z Szatanem należałoby zaprzęgnąć białą magię i przeciwstawić ją wpływowi czarnej, którą dysponowały siły zła. Był to pomysł wręcz heretycki i to w czasach, gdy wciąż jeszcze pamiętano stosy, na których spalono „czystych” katarów z twierdzy Montsegur!
Niedługo później ambitny Anglik wyruszył ponownie do Paryża. To właśnie w stolicy Francji wypowiedzieć miał jedne z najbardziej znanych swoich zdań, opisujące możliwości technologiczne przyszłych cywilizacji: „Mogą być zbudowane okręty poruszające się bez wioślarzy,
żeglujące zarówno po rzekach, jak i po morzu, prowadzone przez jednego człowieka, z większą prędkością niż gdyby były pełne wioślarzy. Podobnie można skonstruować wozy jeżdżące bez użycia zwierząt pociągowych, napędzane niewiarygodną energią, tak jak podobno jeździły uzbrojone w kosy rydwany starożytnych. Mogą być zbudowane maszyny latające, takie że człowiek siedzący wewnątrz maszyny będzie nią kierował za pomocą pomysłowego mechanizmu i leciał przez powietrze jak ptak...”. Zapytany, skąd posiada tak niezwykłą wiedzę, Roger Bacon powiedział, że wyczytał to w antycznych księgach. Współcześni mieli jednak na ten temat inne zdanie. Wiedząc o naukowych odkryciach Brytyjczyka na temat soczewek, twierdzili, że udało mu się stworzyć taki układ zwierciadeł, w których mógł widzieć wszystkie wydarzenia na świecie – przyszłe i przeszłe. Jakby tego było mało, pojawiły się jeszcze inne pomysły. Franciszkanin miał ponoć, tak jak współczesny mu Albert Wielki, korzystać z niezwykłej maszyny w kształcie ludzkiej głowy. Automat ten nie dość, że magazynował całą ogromną wiedzę ówczesnych czasów, to na dodatek potrafił mówić!
Prorocze lustra i mówiące roboty to tylko legendy, są jednak odkrycia, które współczesna nauka rzeczywiście zawdzięcza i przypisuje Baconowi. Brat Roger jeszcze w czasach swojej pracy w Oxfordzie zaczytywał się w dziełach muzułmańskich naukowców, m.in. w ich wykładni geometrii. Udało mu się też zaczerpnąć co nieco z filozofii greckiej, zwłaszcza z dzieł Arystotelesa, gęsto cytowanego w świecie islamu, a niemal całkowicie wówczas zakazanego na Starym Kontynencie (motyw franciszkanina czytającego Arystotelesa zastosuje potem w swoim słynnym bestsellerze Imię róży sam Umberto Eco).
Wkrótce dobra passa Bacona dobiegła końca. Wtrącono go do więzienia we Francji za głoszenie nauk niezgodnych z wykładnią Kościoła i obcowanie z czarną magią. Jak pisał potem Bacon o tym wydarzeniu:
„Prałaci trzymali mnie w ciasnej celi
i nie czuli wyrzutów sumienia, że nikt nie mógł mnie odwiedzać”. Na wolność wyszedł dopiero w 1265 roku za wstawiennictwem nowego papieża Klemensa IV, który o naukach Bacona dowiedział się, gdy jeszcze jako Guidon Fulconi podróżował po ziemi brytyjskiej.
Kolejne lata okazały się szczytowym etapem kariery franciszkańskiego mnicha. W 1267 roku napisał dla papieża trzy swoje najważniejsze prace: Opus Maius, Opus Minus i Opus Tertium. Pierwsza z tych książek stanowi podsumowanie całego dotychczasowego dorobku myślowego i naukowego Bacona, włącznie ze słynnymi przepowiedniami przyszłych wynalazków. Ponadto w Opus Maius pojawiły się poglądy na temat teologii, matematyki, lingwistyki, a także słynne teorie dotyczące budowy ludzkiego oka, soczewek i przyszłej konstrukcji teleskopu.