fot. Czwarty Wymiar / Iwona Kozłowiec
Samarkanda, najpiękniejsze oblicze, jakie Ziemia kiedykolwiek zwróciła ku Słońcu - Amin Maalouf, „Samarkanda”.
Pragnienie, aby odwiedzić Samarkandę zrodziło się w mojej głowie, kiedy kilkanaście lat temu przeczytałam książkę Amina Maaloufa z nazwą tego mitycznego miasta w tytule. Wtedy nawet nie wiedziałam, że dawna stolica imperium Tamerlana leży w dzisiejszym Uzbekistanie. Po latach udaje mi się spełnić marzenie – jedziemy do Samarkandy. Nie spodziewam się wiele, ale choćby kilka śladów dawnej świetności zatopionych wśród post-sowieckiej architektury może pobudzić moją wyobraźnię.
Miasto Tamerlana
Gdy tylko wjeżdżamy do miasta, od razu widać, że coś się święci. Prace porządkowe, czyny społeczne, dekoracje na ulicach. Fakt, za tydzień będą oficjalne obchody 2750 rocznicy istnienia! Samarkanda jest jednym z najdłużej zamieszkanych miast świata. Mimo swej długiej historii główne zabytki, które dziś można tu oglądać wśród typowej sowiecko-azjatyckiej zabudowy, to pochodzące z przełomu XIV i XV wieku dzieło Tamerlana i jego następców. Sam wódz jest zresztą pochowany w Samarkandzie w mauzoleum Guri Amir wraz z rodziną, żonami, faworytami, nałożnicami i nauczycielami. Tu również spoczywa jego wybitny wnuk o imieniu Ulugbek. Sam Tamerlan (o którym mówi się tutaj Amir Timur) – jak żywy, choć nadludzkich rozmiarów – zasiada na pomnikowym tronie przy skrzyżowaniu głównych ulic miasta, tuż przy hotelu „Samarkanda”. To tu wszystkie pary młodożeńców przyjeżdżają na obowiązkowe zdjęcie pamiątkowe. Podobno Tamerlan zbudował dla siebie grobowiec w swym rodzinnym mieście Shakhrisabz, jednak zmarł nagle w 1405 r. na zapalenie płuc, gdy szykował się do inwazji na Chiny. Była zima i śnieg zasypał górskie przełęcze, więc wodza pochowano w stolicy jego imperium. W 1941 r. radziecki antropolog Michaił Gierasimow otworzył grobowiec Tamerlana i stwierdził, że był to człowiek jak na swoje czasy bardzo wysoki (1,70 m wzrostu), ułomny na prawą nogę i ramię na skutek ran odniesionych w bojach. Ponoć po otwarciu grobowca znalazł na grobie napis: „Ktokolwiek to otworzy, zostanie pokonany przez wroga straszniejszego niż on”. Następnego dnia (22 czerwca 1941 r.) nastąpiła
inwazja Niemiec hitlerowskich na ZSRR. W sklepiku z suwenirami przy mauzoleum przeglądam małą książeczkę o życiu Tamerlana, wydaną po angielsku w Uzbekistanie w 2000 r. Czytam pierwsze zdanie: „Teraz, gdy z woli boskiej upadło czerwone imperium naród nasz może zagłębić się w swoją historię i tożsamość”. No tak, piękna pochwała patriotyzmu uzbeckiego, którego Tamerlan jest świeżo przysposobionym symbolem.
Trzy medresy
Główne zabytki turystyczne Samarkandy to Registan – czyli trzy medresy (islamskie szkoły koraniczne) ustawione tak, że tworzą otoczony z trzech stron plac zamknięty przez ich frontony z orientalnymi bramami. Ozdobione są typowymi dla tej części świata mozaikami. Granatowe, białe i zielone płytki z charakterystycznymi dla islamu arabeski tworzą cytaty z Koranu i wzory geometryczne. Ciekawostką jest to, że fronton jednego z budynków, Medresy Sher Dor (co znaczy „posiadający siłę lwa”), narusza jedno z praw islamu, które zakazuje przedstawiania istot stworzenia boskiego. Nad szczytami bramy prowadzącej do tej medresy czuwają dwa lwy (wyglądające jak tygrysy!), znad których wystają dwie twarze, przypominające wschodzące (lub zachodzące) słońca. Bywało, że w Samarkandzie uczyło się ponad 10 tysięcy studentów, którzy zamieszkiwali właśnie w tych muzułmańskich niby szkołach, niby klasztorach. W dawnych czasach świat wschodu hołubił mędrców, astrologów, medyków, poetów. Szkoda, że ich wiedza w tak wielu przypadkach przepadła wraz z nadejściem nowych władców, nowych czasów. Tak to już działo się w historii, że „barbarzyńcy” podbijali „tych cywilizowanych” i nie potrafili lub nie chcieli docenić zdobyczy intelektualnych swoich poddanych i sąsiadów.