O tym ogromnym prakontynencie, mającym w odległej przeszłości rozciągać się między Hawajami, Wyspą Wielkanocną i wyspą Fidżi, po raz pierwszy wspomniał znany XIX-wieczny podróżnik i pisarz Augustus Le Plongeon. Uważał, że starożytne cywilizacje Egiptu i Ameryki Środkowej musiały mieć tych samych protoplastów, najprawdopodobniej pochodzących z jakiegoś lądu leżącego dawniej na Pacyfiku. W ówczesnym stuleciu takie dywagacje stały się niezwykle popularne z powodu publikacji Ignatiusa Donnelly’ego o Atlantydzie i Heleny Bławatskiej o Lemurii. Jednak w odróżnieniu od nich legendy o Mu znalazły potwierdzenie w wielu udokumentowanych źródłach.
Francuski naukowiec Charles Etienne Brasseur de Bourbourg jeszcze w XIX wieku odczytał antyczny dokument Majów, znany jako Rękopis z Troan. Zapisano tam informację, że „W rok 6 Kan, w dzień 11 Muluk, miesiąca Sak zaczęło się trzęsienie ziemi, które bez przerwy trwało do 134 Czuen, a kraina wzgórz ziemi – kraj Mu – została złożona w ofierze”. Wówczas to, ponad 8 tys. lat przed powstaniem owego rękopisu, zagładzie miał ulec cały kontynent.
O zniszczonej przez kataklizm krainie zwanej Mu piszą też inne księgi, m.in. znaleziona w Tybecie „Kronika Lhasy” i przechowywany w Madrycie „Kodeks Corteza”. Co ciekawe, wspomina się tam o zatopieniu siedmiu złotych miast, które w czasach konkwisty urosły do miana legendy i stały się źródłem poszukiwań wielu amatorów przygód. Kto wie, może popularne Eldorado przetrwało właśnie dzięki legendom przekazywanym ustnie przez Majów i Azteków – potomków prehistorycznej cywilizacji z Mu.
Zatopionym lądem na Pacyfiku szczegółowo zajął się brytyjski podróżnik i wynalazca James Churchward, autor wydanej w 1926 roku książki „Zaginiony kontynent Mu”. Napisał, że ziemie te „stanowiły ogromną pagórkowatą krainę, ciągnącą się 5 tys. mil z zachodu na wschód i 3 tysiące mil z północy na południe. Ta rozległa i bogata ziemia przecięta była i nawadniana mnóstwem szerokich i spokojnych rzek i strumieni, a pokrywała ją bujna roślinność”.
Ponadto Churchward stwierdził, że na niektórych terenach do dziś zachowały się starożytne kamienne ruiny, będące żywym dowodem na potwierdzenie jego słów. Wśród nich wymienia: świątynie Uxmal na Jukatanie, posągi z Wyspy Wielkanocnej, a także znaleziska z wysp Marianów, Tongatapu i Ponape. Gdyby jednak poszukać dokładniej, to mogłoby się okazać, że podobnych miejsc w basenie Pacyfiku znaleźć można znacznie więcej.
Sunda i Sahul
Według oficjalnie przyjętej teorii, ponad 12 tys. lat temu, kiedy poziom oceanu był niższy od obecnego, Indochiny, Indonezja i Półwysep Malajski stanowiły jeden ląd, nazywany Sundą. W jego skład wchodziły m.in. Borneo, Sumatra i Jawa, a współczesne dno Morza Południowochińskiego pokrywała nizinna roślinność.
W tym samym czasie na południu rozciągał się inny prakontynent – Sahul, składający się m.in. z Australii, Nowej Gwinei i Tasmanii. Obie te historyczne krainy zostały rozerwane na części w wyniku zmian klimatycznych, które nastąpiły mniej więcej w czasie uważanym za datę zagłady Mu. Tymczasem jeszcze wcześniej, około 22-23 tys. lat temu na terenie zajmowanym przez Sundę i Sahul istniał jeden, gęsto poprzetykany cieśninami ogromny kontynent.
Jednym z dowodów na istnienie wielkiego lądu była teoria brytyjskiego geografa i odkrywcy Alfreda Wallace’a, związana z występowaniem na wyspach Oceanii i terenach południowo-wschodniej Azji podobnych gatunków zwierząt i roślin. Co ciekawe, wygląda na to, że antyczne tereny Sundy zamieszkane były przez przedstawicieli egzotycznej fauny, m.in. słonie i nosorożce, które zgodnie z opisem Platona stanowić miały charakterystyczny element przyrody… Atlantydy.