Relacje pomiędzy Edytą Górniak (38 l.) i jej menedżerką Mają Sablewską nie są takie wspaniałe, jak się wszystkim wydaje.
Jeszcze do niedawna Edyta Górniak każdą decyzję konsultowała z Mają Sablewską, która podążała za swoją pracodawczynią niczym cień.
Od kiedy w życiu wokalistki pojawiła się Sablewska, Edyta zaufała jej bezgranicznie. To właśnie Majka decydowała o tym, jaka fryzura, makijaż czy strój będą najodpowiedniejsze na publiczne wystąpienie. Agentka piosenkarki, jak na profesjonalistkę przystało, starannie selekcjonowała zaproszenia m.in. do programów, w których Górniak brała udział. Diwa słuchała rad i uwag swojej menedżerki, po czym robiła to, co przewidywał scenariusz ustalony przez Sablewską.
Kiedy jednak Edyta poznała przystojnego prawnika (notabene zapoznała ich Maja), to on stał się osobą, z którą gwiazda zaczęła konsultować każdy swój ruch. Jak udało się nam dowiedzieć, to właśnie on prowadził rozmowy z TVN, dotyczące udziału Górniak w „Tańcu z gwiazdami”. U jego boku nie zabrakło oczywiście Majki, ale to właśnie nowa miłość diwy zajęła się sprawdzaniem i konstruowaniem kontraktu. Jednak Edyta chętnie kieruje się jego radami nie tylko w ważnych kwestiach zawodowych.
– Od pewnego czasu Edyta liczy się przede wszystkim ze zdaniem swojego nowego faceta. Ona chce być dla niego atrakcyjna, dlatego wkłada sukienkę, która mu się podoba, idą do restauracji, którą on lubi – mówi nasz informator.
Ten obrót rzeczy nieszczególnie cieszy Maję, która została odsunięta na boczny tor. Dotychczas miała bowiem największy wpływ na Górniak. Teraz to się zmieniło. Podobno dochodzi nawet do sytuacji, w których Edyta neguje decyzje swojej agentki, co często prowadzi do spięć między paniami. A przyjacielskie relacje, jakie je łączyły, to już przeszłość.
Czyżby wspaniała współpraca, którą Edyta i Maja chwaliły na początku swojej znajomości, zaczęła dobiegać końca?
Polecamy w wydaniu internetowym Fakt.pl:
Kammel znów będzie na szczycie