Wyobraź sobie, że kontrolujesz bicie serca, w mgnieniu oka wyciszasz emocje i na życzenie zwiększasz koncentrację. Mimo że brzmi to jak bajka, jest możliwe w realu. Trzeba tylko
odpowiednio stymulować umysł. Tak są szkoleni piloci statków kosmicznych.
Większość z nas wykorzystuje potencjał mózgu w zaledwie dziesięciu procentach. Tymczasem w Amerykańskim Centrum Badań Kosmicznych opracowano EEG Biofeedback – metodę, dzięki której uruchamiamy dotąd niewykorzystane możliwości mózgu, by w efekcie świadomie sterować własnym umysłem i ciałem.
Technologia początkowo była wykorzystywana do szkolenia pilotów i astronautów, którzy w warunkach ogromnego stresu i pod presją czasu muszą bezbłędnie wykonywać złożone czynności. Biofeedback świetnie się sprawdza, gdyż pozwala kontrolować procesy zachodzące w organizmie, np. bicie serca lub rytm oddechu. Uczy panować nad reakcjami, pozwala wywołać stan relaksu w dowolnej chwili, umożliwia więc zwiększenie samokontroli, maksymalny wysiłek umysłowy i konstruktywne myślenie nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Metodę tę szybko zaczęły popularyzować ośrodki naukowe oraz medyczne. Jak podaje Puls Medycyny, sukcesy skoczka narciarskiego Adama Małysza są wsparte pracą psychologa korzystającego właśnie z tej terapii. Obecnie z treningu EEG Biofeedback korzystają biznesmeni, aktorzy, tancerze, sportowcy, reporterzy i artyści. Trening ma jednak szersze zastosowanie – jest uznanym sposobem na wspomaganie leczenia zaburzeń psychosomatycznych i chorób neurologicznych. Wykorzystywany jest więc przez psychologów i lekarzy. EEG Biofeedback w Polsce jest już dostępny w wielu prywatnych placówkach służby zdrowia, niektórych szkołach, a także w ośrodkach rozwoju osobistego. Propaguje go też dr n. med. Michaela Pakszys z Zakładu Neurofizjologii Instytutu Matki i Dziecka oraz neuropsychoterapeuta w Fundacji Zdrowie w Warszawie.
Elektrody i spółka
Treningowi poddajesz się przy użyciu specjalnie przystosowanego urządzenia do EEG. Lekarz przykleja do głowy czujniki, które odbierają fale mózgowe rejestrowane przez komputer, a ty dostajesz zadanie do wykonania przy użyciu komputera. Na monitorze pojawia się gra symulująca np. wyścigi samochodowe (specjaliści opracowali już kilkadziesiąt różnych gier). Do sterowania pojazdem nie używasz jednak klawiatury, a jedynie… własnego mózgu. Zadanie polega na tak silnym skupieniu uwagi, by w jak najkrótszym czasie doprowadzić samochód po torze do mety. Za pomocą podłączonych do głowy czujników informacja w postaci fal trafia do elektroencefalografu, co owocuje zwycięstwem „twojego” auta na mecie. Urządzenie mierzy w tym czasie np. rodzaje fal wysyłanych przez mózg, napięcie mięśni, temperaturę palców, elektryczne przewodnictwo skóry. Każdą zmianę parametrów widać na monitorze komputera albo ją słychać. Dzięki temu możesz wpływać na reakcje własnego ciała i świadomie je korygować.
Mózg głodny pochwał
Możliwe jest to dzięki swoistemu „zamiłowaniu” mózgu do pochwał. EEG Biofeedback nie jest bowiem niczym innym, jak pozytywnym sprzężeniem zwrotnym. Jeśli w czasie treningu skupiasz wszystkie swoje myśli na celu, który chcesz osiągnąć, program skojarzony z urządzeniem do EEG wizualizuje twoje wysiłki w postaci wydarzeń zgodnych z naszymi oczekiwaniami (np. prawidłowy tor jazdy, prędkość w przypadku wyścigu) oraz punktów. Jeśli zaczynasz w grze odnosić sukces (wyprzedzasz innych, nie masz kolizji, docierasz szybko do mety), komputer sygnalizuje to na przykład dźwiękiem, który przez mózg odczytywany jest jako swoista pochwała. Mózg pod wpływem tych impulsów uczy się pracy na optymalnym poziomie. Samo sprzężenie zwrotne,
na przykład sygnał dźwiękowy, jest informacją o tym, jaki rodzaj fal przeważa w danej chwili pracy mózgu. Kiedy przeważają fale „przeszkadzające” w osiągnięciu celu, obserwujemy brak postępów w grze. Łakomy pochwał mózg wraca więc na dobre tory
i przystosowuje rodzaj fal do wymogów gry.