List

Czasem można nawet zabłądzić dojść do celu

  A A A
redakcja LISTu rozmawia z o. Andrzejem Kamińskim, dominikaninem, kierownikiem duchowym Ludzie mówią: „Znalazłem swoje powołanie", mając na myśli to, że są np. małżonkami albo osobami duchownymi. Wydaje się, że ktoś, kto znalazł swoje powołanie, ma już święty spokój.

Ja świętego spokoju nie znalazłem. Z chwilą wieczystych ślubów zrzuciłem po prostu balast rozterek związanych z pytaniami, gdzie jest moje miejsce w świecie i jaką drogą Bóg chce mnie prowadzić. Śluby wieczyste dodały mi sił, żeby iść na całość w życiu z Bogiem. W głos powołania trzeba się wsłuchiwać do końca życia. Początkowo, gdy jako kapłan rozpocząłem pracę w klasztorze, powierzono mi opiekę nad nowicjatem - funkcję submagistra. Nie za bardzo się w tym odnajdywałem. Wiedziałem, że zakon to moje miejsce, ale czułem, że bycie submagistrem, później magistrem, to jeszcze nie jest wszystko, co chcę w życiu robić. Wierzyłem jednak, że to etap drogi, który przygotowuje mnie do czegoś innego. Teraz, kiedy pracuję na Ukrainie, marzę, by założyć tam Dom Modlitwy. Nigdy tego marzenia nie nazywałem „głosem powołania", ale może właśnie w ten sposób się ono realizuje. Choć może być też tak, że w Niebie okaże się, że ważniejsze od założenia Domu Modlitwy były rozmowy z ludźmi, które odbywałem tak trochę przy okazji.

Czasem angażujemy się w coś przekonani, że to jest nasze powołanie, że warto temu poświęcić swoje życie. Po drodze robimy wiele rzeczy, o których myślimy, że są błahe i nieważne. Możliwe, że kiedyś okaże się, że te „błahostki" były tym, co mieliśmy na tym świecie zrobić.

Może powołanie to coś takiego, co mamy wewnątrz, z czym się rodzimy, taka drogocenna perła, którą mamy pokazać światu przez to, co robimy.

Powołanie rzeźbi i przemienienia mnie samego. W dodatku - i to jest zdumiewające - dzieje się to często przez zdarzenia i sytuacje, w których wydaje się, że poniosłem klęskę. Jeden z moich współbraci, o. Kalikst, otrzymał od Boga niezwykłą ilość darów, od tworzenia poezji i pieśni zaczynając, na projektowaniu różnych urządzeń mechanicznych kończąc. Kiedy był jeszcze klerykiem, o. Jacek Woroniecki, reformator naszego zakonu w Polsce, dał mu do sprawdzenia swoją ostatnią książkę. To, że wybrał akurat jego, świadczyło o tym, że już wtedy dostrzegł, jak bardzo Kalikst został obdarowany. A przecież Kalikst nie skończył żadnych faów. Przez większość swego zakonnego życia uczył w nowicjacie śpiewu, a my, bracia studenci, śmialiśmy się z jego sposobu dyrygowania. Patrząc po ludzku, jego talenty nie zmieniły świata. Można powiedzieć, że zakon zmarnował jego dary, a wiele mógłby dzięki nim osiągnąć. Kiedy jednak przyglądałem się o. Kalikstowi pod koniec jego życia, zobaczyłem w jego sercu perłę. Nie zmienił dzięki niej świata. Bardziej ona zmieniła jego, także przez trudności, jakich doświadczał. Właśnie w taki sposób święci naprawiają świat.
1 2 3 4 z 4 następnanast?pna
oceń
1
0
Podziel się
 

Zobacz także

Wiadomości

W innych serwisach

KobiecyPoradnik.pl

Studio

Pytamy.pl


Opinie (1)

Ocena: 0 [0]
~Sepens Borealis [2010-09-06 01:24]

Samotność..nie wiedziałem przez wiele lat,że samotność może być darem od Pana Boga.Tak się dziwnie układało moje życie,że cokolwiek zamierzałem na własną rękę-mam na myśli poważne decyzje życiowe-wychodziło mnie tzw.bokiem.Żaliłem się Stwórcy,że mnie traktuje,jak psa.Kijem i splotem takich okoliczności,że głowa mała.Miałem jednak cichą nadzieję,że coś w końcu zamierza wobec mnie.Teraz wiem.Po okresie ciężkich zmagań z samym sobą zobaczyłem jasno,wyraźnie,że mam być sam.To było takie,jakby ciepło,które pobudzało moją wolę.Obecnie jestem wdzięczny Panu Bogu.dobrze mi jest.Wcale nie czuje się samotny.Moge przecież wiele rzeczy wykonywać,których przedtem nie zauważałem.Taki mały respirator w trudach innych ludzi.Na luzie,bez chęci zaistnienia.Pogoda ducha towarzyszy mi niemal codziennie.Pewien ksiądz,spowiednik powiedział łagodnie:jeśli możesz wytrzymać,to zbliżenie z kobietą po ślubie.Nic nie robiłem i jestem 10 lat bez współżycia.Nic Bogu nie obiecywałem.Trafiły te słowa do mojego serca.Ilekroć coś obiecywałem,to b.szybko świeciłem oczami.Towarzystwo ludzi na dłuższą metę mnie nudzi.Z radością przychodzę do domu,mojej celi.Fajnie jest i spokojniej.Czasem Mu dogryzam:"-aleś mi numer wykręcił"-z uśmiechem na ustach.Pozdrawiam Ojca i Bóg zapłać za podzielenie się doświadczeniem.

odpowiedz

Sonda

Czy Twoim zdaniem Krzysztof Rutkowski powinien dostac nagrodę za pomoc w odnalezieniu Magdy?

głosuj

łączna liczba głosów: 12646

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Luty 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 1 2 3 4

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska