Polska Metropolia Warszawska

Pięćdziesiątka za piątkę

  A A A

fot. Polska Metropolia Warszawska W Przekąskach Zakąskach przy Krakowskim Przedmieściu spotyka się cała Warszawa, taksówkarze, studenci, biznesmeni - mówi Roman Modzelewski

Kolejki po wódkę i kiszone ogórki, ludzie przepychający się do baru w rytmie Anny Jantar śpiewającej z gramofonu Hit. Brzmi znajomo? Wraca moda na PRL, przynajmniej w gastronomii. Żeby u nas zjeść, trzeba mieć twarde łokcie - mówi jeden z właścicieli oldschoolowej knajpy.

W piątek wieczorem ulicą Foksal nie da się przejść. To tu zbierają się wszyscy warszawscy klubowicze - wpadają przed imprezą i po niej na szybkiego drinka. To też jedna z najdroższych ulic Warszawy, średnia cena piwa w knajpie: 14 zł. Największy ścisk i najdłuższa kolejka jest jednak nie przed wejściem do jednego z tych ekskluzywnych miejsc, tylko przed niepozorną witryną z napisem Meta. Meta ignoruje sąsiedztwo Sketcha, Cavy czy Living Roomu. Jest na przekór tym klimatom, stawia na prostotę i zgrzebność: herbata w szklance, pięćdziesiątka wódki za piątkę, ogórek na zagryzkę za złotówkę.

Takich miejsc w Warszawie jest coraz więcej. Właściciele knajp celowo stawiają na sentyment za PRL-em, ale nazywają go: polskie retro albo oldschoolowe klimaty. Na nowej modzie wygrywają też zapomniane kawiarnie jak Amatorska albo Mozaika, które nie muszą silić się na retro. Po prostu są retro.

W Mecie klienci dyskutują: - Nóżki na zimno powinny być z groszkiem. - Tak się nigdy nie jadło w Warszawie! Nóżki są tylko z jajkiem. - A flaki, flaki pamiętasz? W Mecie to głównie klienci tworzą menu. Przynoszą domowe przepisy, doradzają "więcej soli, mniej pomidorów", kłócą się o to, jak powinny wyglądać pulpety mięsne. Garmażerkę za 9 zł podają tu na grubej, szarej porcelanie rodem z GS-u, przyprawy stoją w słoikach po koncentracie Łowicz, a oranżadę (tak, prawdziwą oranżadę) pije się prosto ze szklanej butelki.

Sala wyłożona jest lustrami, choć niepotrzebnie, w takim tłumie nawet przy najlepszych chęciach nie można mieć wrażenia, że jest się tu samemu. Pod sufitem stoją analogowe płyty 2 plus 1, Młynarskiego, Jantar. Jest gramofon, czarno-biały telewizor, dwa radioodbiorniki i… zwoje papieru toaletowego. Ściany są wyklejone starymi banknotami, kartkami żywnościowymi i stronami "Kultury" z 1980 roku. Paprotce na parapecie nie przeszkadza dym papierosowy, tylko pożółkłe proporczyki z zawodów sportowych. Goście zajadają się śledziem i nóżkami w galarecie. Część wcina ogórki kiszone na zewnątrz, bo w środku zabrakło miejsca.

- Pomysł chwycił, w weekend tylko ludzie o twardych łokciach są w stanie dobić się do lady - uśmiecha się Dariusz Bednarek, menedżer Mety. Popularność knajpy tłumaczy… nudą:- Tu panuje atmosfera nieskrępowanej rozmowy, żadnego pozowania, żadnego "ą", "ę". Ludzie są już chyba trochę zmęczeni pozowaniem. Tu barmani rozmawiają z klientami, a ci wyją do Jarockiej z głośnika. Czego chcieć więcej? - pyta. Meta niedługo otworzy swoje filie w całej Polsce. Pierwszą na Krupówkach w Zakopanem.

Kiedy wychodzę, klienci dalej rozmawiają o nóżkach w galarecie - z groszkiem czy z jajkiem?

Skarga z 1978 roku z archiwum Społem: W dniu 27.03.1978 poprosiłem o sto gramów wódki, które chciałem, aby były mi nalane do kieliszków. Natomiast kelnerka podała mi w kieliszkach tzw. kuflach do piwa. Wybaczcie, ale nie każdy może pić w pojemnikach po pół litra.

Nowy Świat jeszcze niedawno zamykał tzw. kawowy trójkąt: bar Piotruś, Amatorska, Bajka. Piotruś zniknął bez większego echa dwa lata temu, a Bajka w ubiegłym roku. Właścicielki nie było stać na ogromny czynsz, który narzucił zarządca kamienicy. W kawiarni przez ostatnie ćwierćwiecze spotykali się: malarz Tomasz Kazikowski (piwko), profesor ASP Julian Nurzyński (kawka, murzynek), malarz Franciszek Starowieyski (herbatka), pisarz Tadeusz Konwicki (wódeczka) i aktor Zbigniew Zapasiewicz (kawka z mleczkiem). Ostatniego dnia funkcjonowania kawiarni zeszli się do niej wszyscy stali bywalcy. Znani i mniej znani: poeci, dziennikarze, plastycy, studenci. Urządzili stypę.

Z tego starego świata została już tylko Amatorska. O 13 po południu raczej pusto. Pojedynczy klienci siedzą przy barze i czujnie patrzą w lustra. Ktoś nie pozwala sobie zrobić zdjęcia nad kieliszkiem koniaku, bo profesorowi nie wypada, ktoś przysypia na stołku barowym. Atmosfera raczej schyłkowa, miniona. Trwa w tym samym miejscu od 50 lat, tylko odrobinę zmodernizowana: nowe meble, lampy stylizowane na żyrandole z przełomu lat 50. i 60., bufet. Klienci czują do nich ogromny sentyment. Kawiarnią od wielu lat szefuje Stanisława Mazgaj: - Co ja będę opowiadać… Posiedzi pani, sama zobaczy.

Amatorską zawsze najbardziej lubili literaci. Stąd niedaleko było do siedziby związku, ale koniak był podobno lepszy. Przy stolikach siadali tu Tadeusz Konwicki, tu zawitał też legendarny, wiecznie pijany Mistrz - bohater trylogii detektywistycznej Marcina Świetlickiego. Przez lata przy stoliku w kącie sali siadał Zapasiewicz.

Centrum kawiarni zajmują zwyczajne stoliki z krzesełkami. - Tu umawiają się większe grupy. We wtorki o 11 - starsze panie, zawsze te same. W poniedziałki o 13 - starsi panowie - mówi Stanisława Mazgaj, szefowa kawiarni. Dziś jest inaczej. Trochę po 14 pojawiają się pierwsi studenci. Siadają pewnie, pośrodku sali. - Tu jest prawdziwie - rzuca Stasiek. Przyszedł ze swoimi znajomymi na szybką kanapkę w przerwie między zajęciami. - Przychodzę do Amatorskiej z dwóch powodów: jestem studentką, więc jeszcze się nie dorobiłam i lubię ten klimat, bo nie jest bezpłciowy jak wszystkie sieciówki - dodaje Ania, w przyszłości będzie się zajmowała administracją i dopilnuje, żeby takie miejsca nie znikały ze stolicy.

- Kiedy w socjalizmie zostanie zlikwidowany alkoholizm?- Jeszcze trochę trzeba na to poczekać, ale zrobiliśmy już dobry krok w tym kierunku - zlikwidowaliśmy zagrychę!

Na najmodniejszą w Warszawie zagrychę zamierzył się ratusz. W grudniu ubiegłego roku cofnął koncesję na sprzedaż alkoholu bistro Przekąski i Zakąski. Oficjalnie dlatego, że Przekąski działały na koncesji wydanej sąsiedniej restauracji U Kucharzy. Właściciele odwołali się od decyzji, ale jeśli to nie pomoże, będą musieli zamknąć knajpę w lipcu. A wtedy szykuje się prawdziwa wojna. "Może jakaś akcja? Ze śledziem pod ratusz...? Albo z pustymi kieliszkami! To by dopiero było...", "Napiszę każdy list, wszystko pod- piszę, ale nie zamykajcie najfajniejszego miejsca w stolicy" - apelują internauci.


Natalia Bugalska

Oficjalne wydanie internetowe www.polskatimes.pl


1 2 3 z 3 następnanast?pna
oceń
1
0
Podziel się
 

Zobacz także

Wiadomości

W innych serwisach

Pytamy.pl

KobiecyPoradnik.pl

Kultura


Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Sonda

Czy Twoim zdaniem Krzysztof Rutkowski powinien dostac nagrodę za pomoc w odnalezieniu Magdy?

głosuj

łączna liczba głosów: 12354

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Luty 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 1 2 3 4

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska