W rozentuzjazmowanym tłumie lawiruje nasze kochane jury. W rytm zgranej
do bólu muzyki z "Requiem dla snu", wykorzystywanej przy każdej okazji
typu wojna czy trzęsienie ziemi, między zwykłych śmiertelników schodzą
Chylińska, Wojewódzki i Foremniak. Zaraz rozjadą walcem kolejną ósemkę
półfinalistów. Kto przeżyje, przejdzie dalej.
"Show Bar" czyli popis ponętnych barmanek. "Nie pić, patrzeć" - zaleca
wielebny Szymon Hołownia. Panie rzucają butelkami. Na szczęście nie w
jurorów. Pierwsza zatrąbiła Chylińska, za chwilę dołączył Wojewódzki.
Chylińska puszcza standardowy tekst "na castingu było lepiej",
Wojewódzki porównuje dziewczęta do Platformy Obywatelskiej (ładnie
wyglądają w TV ale nic z tego nie wynika). Nie wiemy co wynika z
Wojewódzkiego ale on ma ferrari i pewnie to go od razu lepiej
pozycjonuje. Inaczej by o tym bez przerwy nie mówił.
Pan Ząbek - facet trochę podobny do Szymona Majewskiego ale dużo
zabawniejszy. Muzyka ze "Szczęk". Pan Ząbek z tajemniczej walizki
wyjmuje odciętą ale żywą rękę... Foremniak jest urzeczona, Chylińska
zaśmiewa się do rozpuku. Występ kończy się samobójczym ciosem młotkiem
po genitaliach. "Ciekawa jestem co byś mi pokazał dalej" - zachęca
Foremniak, Pan Ząbek zagląda w spodnie. Urocze. Wszyscy na "tak".
Ula "Afro" słynie z tego, że trzęsie pośladkami. "Wolę pomilczeć" - mówi
na wszelki wypadek Hołownia. Ula na scenę wjeżdża ze skrzypcami. Ale gra
na nich rękami niestety. Wojewódzki się ślini na widok pupy w cekinowych
stringach - najmniejsze majtki w okolicach Hołowni - mówi. Występ trochę
jak z "You can dance". "Czy umiesz klaskać pośladkami?" - docieka
Wojewódzki. I dodaje smakowicie - "Myślałem, że wyciśniesz więcej a to
było jak reklama środka na hemoroidy". Ale Foremniak i Chylińska są
zachwycone.
Tomek Grdeń i jego czarny kontrabas. Tomek wykonuje utwór "Zimny drań" i
robi to całkiem fajnie, super gra, świetnie śpiewa. A co na to jurorzy?
Przydługi i mętny wywód Wojewódzkiego - coś o rozmiarach instrumentów,
Mandarynie, bezczelności - kończy się pozytywnie dla Grdenia. Cóż - nie
zawsze wiadomo co juror chce powiedzieć, ale na pewno zawsze jest z tego
bardzo zadowolony. "Jesteś bardzo dobry!" - mówi po prostu Foremniak.
Chylińska też na "tak".
Kony to człowiek z lalkami. Zdarza się, że to zakonnice ale Hołownia
jakoś to znosi. Kony wychodzi z muppetem tylko trochę ładnieszym od
prawdziwej Lady Gagi, dołączają zakonnice, potem Chylińska, ale clou
programu to muppety jurorzy. Publiczność szaleje. Wkrótce dowiadujemy
się, że wykonanie włosów Wojewódzkiego zajęło Konemu 5 miesięcy, a
zrobienie jurorek to była sama przyjemność. Chętnie byśmy napisali co
powiedział Kuba ale zasnęliśmy na tym kazaniu. Na końcu było na pewno
"jesteś świnią, ale kocham cię". Jak reszta jury zresztą.
Jessicę poznaliśmy podczas dramatycznego castingu - występowała z
rodziną ale jurorzy nie chcieli oglądać rodziny tylko Jessicę. W końcu
wystąpiła z ojcem i przeszła. Teraz śpiewa piosenkę Christiny Aguilery
"Ain't no other man". Trudną. Chylińska chwali wszystko - fantastyczne
cycki! - mówi podniecona - Bierzesz każdą pipę z Ameryki i robisz wielki
sztos. Wojewódzki dorzucił coś o idiocie. Zrozumieliśmy tyle, że się
podobało.