Uważam rze

Saga rodziny Kisielewskich

  A A A

Byle nie w Paryżu

Stan wojenny zastał Kisiela w Australii. Wracał przez Paryż, gdzie zatrzymał się u Stanisława Stommy. Ten przekonywał, by pobyt we Francji przedłużył. Kisielewski odmawiając, tłumaczył: „W moim wieku trzeba już dbać o biografię. Zawsze może się zdarzyć wypadek i ja, który przeżyłem w Polsce najcięższe czasy, miałbym napisane w nekrologu »zmarł w Paryżu«. No przecież to nonsens jakiś!”.

Kisiel wrócił zatem do Polski i w stanie wojennym z upodobaniem prowokował rodaków. Gdy na zakończenie mszy otuchy dodawała pieśń „Boże, coś Polskę”, Kisiel wyznawał, że drażnią go w niej nadmiar jęków i narodowa megalomania. Ale i tak był atakowany. Oskarżał go Jerzy Urban, potępiał „Żołnierz Wolności”. W lipcu 1986 r. w wypadku samochodowym ginie Wacek Kisielewski. Tomasz Stańko znad grobu przyjaciela zapamiętał nienaturalny spokój jego ojca. Po pogrzebie Stefan Kisielewski nie zapomniał nawet o tym, by podziękować mu za grę. Władysław Bartoszewski w wywiadzie udzielonym Joannie Pruszyńskiej zwrócił uwagę, że Stefan nigdy już nie wspominał syna, „jakby ten człowiek nie istniał. To był straszny, głęboki ból”.

Od połowy lat 80. Kisiel zdaje już sobie sprawę, że socjalizm się kończy. Kapitalizm, na który tak bardzo czekał, przywrócić będzie jednak trudno. Wstępuje do Unii Polityki Realnej, partii Janusza Korwin-Mikkego, a przywoływany do porządku przez Miłosza oświadcza, że UPR to partia najbliższa jego poglądom. Miał jedną koncepcję: by wszystko poszło na żywioł. „Kto da sobie radę – ten przetrzyma”.

Tak się jednak nie stało, a nowy porządek stworzony po 1989 r. szybko go rozczarował. W czasie wojny na górze, w przeciwieństwie do kolegów z „Tygodnika Powszechnego”, popiera Wałęsę. Lecz i ten szybko zawodzi nadzieje. Dokładnie 1 kwietnia 1990 r. Kisiel zupełnie na poważnie rozstaje się w „Tygodnikiem Powszechnym”. Zabiera stamtąd felietony, które już od pewnego czasu ukazują się pod nagłówkiem „Sam sobie sterem” i żegluje w stronę tygodnika „Wprost” – pisma, którego redaktorem naczelnym jest Marek Król, niegdyś sekretarz KC PZPR. Zgadza się udzielać cotygodniowych wywiadów komentujących bieżące wydarzenia.

Zbyt wiele talentów

Gdy myślał o własnym życiu, towarzyszył mu rodzaj frustracji. Bo tak się składa, że Kisielewscy zawsze marzyli, by światu dać nie ten talent, za który akurat on ich najbardziej cenił. Stefan Kisielewski do końca ubolewał, że zmarnował życie. Za mało komponował, trwoniąc czas na „nic nieznaczące” felietony. Już leżąc w szpitalu, przygotowywał się do wysłuchania w radiu prawykonania swego komponowanego 11 lat koncertu fortepianowego. Odwiedzającym go znajomym mówił półserio: „Ale może to będzie klapa, więc lepiej, żeby mnie tam nie było”. Koncertu wysłuchał, zmarł we wrześniu 1991 r.

Wacław Kisielewski, choć sławę zdobył w duecie, im był starszy, tym bardziej żałował, że porzucił muzykę klasyczną. Marzył o tym, by jak Ignacy Paderewski zostać premierem odrodzonej Polski. Podzielał poglądy ojca i nigdy nie krył nienawiści do komunizmu. Jako znany muzyk, którego na granicy celnicy przepuszczali bez rewizji, oddawał usługi kurierskie, przewożąc pocztę do Maisons-Laffitte. Córce Zuzannie, urodzonej w 1980 r., zostawił tylko „Melodię dla Zuzi”, która trafiła na jego wszystkie płyty. Jerzy jest dziennikarzem, pracuje w Polskim Radiu i jak nikt umie snuć opowieści. Krystyna Kisielewska-Sławińska, tłumaczka literatury francuskiej, odziedziczony po przodkach ekscentryzm ujawnia w tym, co bierze na warsztat.

Z czterech wnucząt Kisiela zdolności artystyczne rozwija na razie tylko Anna, córka Krystyny Kisielewskiej i kompozytora Adama Sławińskiego. Dwa lata temu, śladem dziadka, obroniła dyplom z teorii muzyki. W tym roku będzie bronić dyplomu z dyrygentury chóralnej. Śpiewa w chórze katedralnym, wykłada w dwóch szkołach. – Ma słuch absolutny, jest bystra, uporządkowana. No i nieekscentryczna. Zobaczymy, co z tego wyniknie – mówi Krystyna Kisielewska-Sławińska.

Agnieszka Rybak

Autorka korzystała z książek Joanny Pruszyńskiej „Kisiel”, Mariusza Urbanka „Kisielewscy” oraz własnej nieautoryzowanej rozmowy z Jerzym Kisielewskim, przeprowadzonej w 2009 r.
poprzedniapoprzednia 1 2 3 4 5 z 5
oceń
1
1
Podziel się
 

Zobacz także

W innych serwisach

Kultura

Wiadomości

Kuchnia


Opinie (5)

Ocena: 0 [0]
~Aga [2012-02-29 09:34]

Zawsze jest jakaś dyktatura, teraz np. eurosługusów, później będzie narodowców, nazywana tak przez eurosługusów, chociaż nie powiem "itd".

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~kristiana [2012-01-28 17:28]

Całkiem nieżle żyło się rodzinie Kisielewskich w czasach tego potępianego przez nich komunizmu !

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +4 [6]
~Anna [2012-01-23 20:02]

Świetny artykuł Agnieszki Rybak, jak zawsze zresztą! @wiolin - to nie jest biografia Kisiela, tylko opowiedziana pokrótce historia jego rodu. Każdy inteligentny i ciekawy człowiek sięgnie do książek o Kisielu po więcej informacji.

odpowiedz

Ocena: -2 [8]
~wiolin [2012-01-23 15:58]

Ani slowa o ciezkim pobiciu przez "nieznanych sprawcow" w 1968 roku... Mozna by myslec ze za komuny najfajniej bylo byc jej przeciwnikiem. Zalosna lekcja historii.

odpowiedz

Sonda

Czy jesteś za legalizacją eutanazji?

głosuj

łączna liczba głosów: 1887

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3