Był szalony. Mariusz Urbanek w książce „Kisielewscy” pisze: „Siedzieli w sławnej krakowskiej kawiarni U Szmidta, na rogu Plant i Szewskiej. Nagle przyszło im do głowy, że dobrze byłoby wyjechać. Więc postanowili, że wyruszą zaraz po kawie. Na Kaukaz. Za kawę nie zapłacili, bo nie mieli czym”.
„Dodać należy: mieliśmy po 23 lata. To wiele wyjaśnia” – pisał o tej podróży przyjaciel Kisielewskiego, Adam Grzymała-Siedlecki. Z Kaukazu Jan August wraca zaledwie po kilku dniach pobytu z przeświadczeniem, że kolega, którego odwiedził, planował go zabić. Żona w pamiętnikach odnotuje, że pierwszy raz dała tam o sobie znać mania prześladowcza.
W 1905 r. Kisielewski wraz z grupą młodopolskich przyjaciół zakłada kabaret Zielony Balonik. Na scence cukierni Jana Michalika, gdzie elementem konwencji jest żart z widza, Kisielewski pełni rolę konferansjera. Występuje we fraku, w białych getrach i z chryzantemą w butonierce. Zawsze na rauszu. Już od trzeciego przedstawienia zastępuje go student.
Wtedy jeszcze nikt nie ma świadomości, że u dramatopisarza rozwija się choroba psychiczna – schorzenie da o sobie znać wiele lat później. Kisielewski raz się leczy w szpitalach, raz z nich ucieka. Sława pozwala mu jeszcze bywać na salonach. Admiratorów swojego talentu szybko jednak sprowadza na ziemię. – Cóż to za wyrzuty ma pan na twarzy? – pyta jedna z zafascynowanych jego legendą kobiet. – To syf, proszę pani, stara franca – odpowiada Kisielewski. Nie doczekał wolnej Polski. Umarł w styczniu 1918 r. w Warszawie.
Kuzynka Hanka Sawicka
Młodszy brat Augusta, Zygmunt, najpierw w szkole w Rzeszowie opluł portret Franciszka Józefa, a potem zaangażował się w działalność konspiracyjną. Studiował ekonomię polityczną na Uniwersytecie we Lwowie i działał w organizacji socjalistycznej Płomień. Podczas leczenia w Zurychu poznaje swoją przyszłą żonę Salomeę Szapiro. Z jej rodziny sławę zdobędzie jednak inna kobieta – Hanna, lepiej znana jako Hanka Sawicka. Rodzina Kisielewskich nie utrzymywała z nią jednak żadnych kontaktów. – Nie było o niej rozmów – mówi Krystyna Kisielewska-Sławińska, córka Stefana.
Zygmunt również wybiera karierę pisarza, ale ciągle żyje w cieniu wielkiego brata. „Nie ulegało wątpliwości, że głęboko tkwi w nim cierń żalu, iż żadna z jego książek – mimo życzliwych omówień i pochlebnych recenzji – nie odniosła wielkiego sukcesu” – pisze Mariusz Urbanek w monografii rodziny.
W 1910 r. Kisielewski legalizuje związek z Salomeą i kiedy przymierają głodem, a Zygmunt nie ma żadnych szans na stałą, przynoszącą dochody pracę, na świat przychodzi ich syn Stefan. Od dziecka przejawia talent muzyczny. Zygmunt posyła go jednak na lekcje dopiero wtedy, gdy mały uparcie bębni w stół, na którym ojciec namalował klawiaturę fortepianu.
Zygmunt, członek PPS, podczas wojny redaktor gazety wydawanej przy Legionach, pozostanie wierny marszałkowi Piłsudskiemu do końca życia. Stefan, gdy tylko podrośnie, zainteresuje się „Myślami nowoczesnego Polaka” Romana Dmowskiego. I choć zaczyna przygodę z polityką od Legionu Młodych, lewicującej młodzieżówki, to współpracę z nią kończy już po roku. Od tej pory z socjalizmem nie chce mieć nic wspólnego.
Kończy konserwatorium muzyczne, komponuje, pisze do gazet, poznaje Czesława Miłosza i Jerzego Giedroycia. „Kłóciliśmy się, odkąd pamiętam” – redaktor paryskiej „Kultury” opowiadał Joannie Pruszyńskiej w książce „Kisiel”. W radiu, gdzie od lat pracuje jego ojciec, wchodzi w skład zespołu tworzącego Program Drugi. Gdy wybucha wojna, przygotowuje właśnie wykonanie pierwszej symfonii swojego autorstwa. Bezskutecznie próbuje dotrzeć do jednostki, do której został powołany. Bałagan Września opisze potem w powieści „Sprzysiężenie”.