Kąpiele słoneczne w samo południe bez kremu z filtrem chroniącym przed nadmiernym promieniowaniem? Tak!
To wręcz recepta na wyrównanie niedoborów witaminy D, ale... cieszyć się mogą jedynie mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Bo tam właśnie przeprowadzono badania, które dowiodły, że 10-15 minut dziennie w południowych promieniach słonecznych w letnie miesiące pozwala zgromadzić wystarczający zapas tak ważnej przecież dla organizmu witaminy.
Oczywiście te doniesienia są sprzeczne z ostrzeżeniami ostatniej dekady, żeby unikać przebywania na słońcu między godziną 10 a 14., a jeśli już to koniecznie, zabezpieczać skórę kremem z silnym filtrem. Kampanie zdrowotne na rzecz walki z rakiem namawiały dotąd do pełnej ochrony przed słońcem, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka skóry (w tym śmiertelnego czerniaka). Weryfikacja stanowiska wynikła z niepokoju o konsekwencje w postaci niedostatecznego poziomu witaminy D, bo aż 90% zapotrzebowania na nią pochodzi z oddziaływania promieniowania słonecznego na skórę. Pojawiły się doniesienia o rosnącej liczbie dzieci z krzywicą na skutek braku witaminy D. Dlatego najnowsze zalecenie to: „krótko a często”.
Niezbyt długie, ale systematyczne ekspozycje na słońce działają prozdrowotnie. Latem należy nasłoneczniać twarz, ramiona i nogi przez 10-15 minut trzy razy w tygodniu, i to zanim nałożymy kremy ochronne, najlepiej w godzinach południowych, gdy syntezujące witaminę D promieniowanie UV-B jest najbardziej intensywne. Zimą zapasy z letnich kąpieli słonecznych stopniowo kurczą się, zaś promieniowanie UV-B nad Wielką Brytanią jest minimalne. Należy wtedy jeść tłuste ryby, tak bogate w potrzebną witaminę, albo zażyć zimowego słońca gdzieś w cieplejszych krajach.
Profesor Rona Mackie z Brytyjskiego Stowarzyszenia Dermatologicznego, wykładowca Wydziału Medycyny na Uniwersytecie w Glasgow zwraca uwagę na konieczność zweryfikowania i uzupełnienia dotychczasowej wiedzy o wpływie promieniowania słonecznego na zdrowie. Bo chociaż nadmierne korzystanie ze słońca to wciąż główna przyczyna raka skóry, to jednak opalanie się z umiarem jest wręcz niezbędne, aby utrzymać prawidłowy poziom witaminy D w organizmie. Surowe zasady korzystania ze słońca, zakazy i nakazy, narodziły się w Australii.
Promieniowanie słoneczne jest tam wyjątkowo silne, stąd nie sprawdzają się w Wielkiej Brytanii, bo tu warunki klimatyczne są zupełnie inne. Nowa wiedza stopniowo przeciera szlaki, ale według profesor Mackie, należy znaleźć złoty środek między bezkarnym korzystaniem ze słońca i takim z użyciem kosmetyków blokujących dostęp promieniowania do skóry; minimalizować ryzyko raka skóry, ale uzupełniać poziom witaminy D.
Po zimową dawkę witaminy D najlepiej udać się na Wyspy Kanaryjskie, bo już szusowanie po słonecznych górskich ośnieżonych stokach może być niewystarczające. Po pierwsze u narciarza zbyt mała część ciała odkryta jest na tyle, by chłonąć promieniowanie, po drugie wychłodzenie skóry nie sprzyja wytwarzaniu witaminy D.