Jeśli zapytać przeciętnego ucznia polskiej szkoły o ważne daty
z historii naszego kraju, to możemy się spodziewać, że poda
rok 966, chrztu Polski. A okazuje się, że wydarzenie to mogło mieć miejsce 100, a nawet 200 lat wcześniej.
Czara włocławska
Poszukiwania rozpocznę od pewnego odkrycia. 3 maja 1909 r. Michał Marciniak zgłasza we włocławskim kościele oo. reformatów odnalezienie dziwnego naczynia, wykonanego prawdopodobnie ze srebra. Tak zaczynają się dzieje tajemniczego zabytku zwanego czarą włocławską. Dzisiaj znajduje się ona w Galerii Rzemiosła Artystycznego Muzeum Narodowego w Krakowie. Na czym polega niezwykłość owego przedmiotu?
Tego typu naczynia służą w Kościołach wschodnich jako kielichy mszalne. Używa się ich, kiedy komunia udzielana jest wiernym pod dwiema postaciami. Kapłan podaje wino, zaczerpnąwszy je specjalną łyżeczką z takiej właśnie czary. W Kościele rzymskim naczynie to nie było i nie jest używane. Trudno więc uważać, aby stanowiło kiedykolwiek wyposażenie katedry włocławskiej, jak powszechnie się przyjmuje.
Czara włocławska wykonana jest ze złoconego srebra metodą odkuwania od wewnątrz, rytowania i pokrywania rytów specjalną pastą. Technologie takie były znane od starożytności w południowej, a później w zachodniej Europie oraz na Bliskim Wschodzie, Kaukazie i na Rusi. Współcześnie używane są przede wszystkim w krajach islamskich. Niektórzy naukowcy twierdzili, że największe podobieństwo do włocławskiej czary wykazuje patena z Trzemeszna. Jest jednak dość odległa stylistycznie i zupełnie odmienna funkcjonalnie od tej z Włocławka. Najbardziej zbliżona do niej jest czara z Czernichowa na Ukrainie. Bardzo trudno jest wydatować ten zabytek, może pochodzić zarówno z VII jak i z XII wieku. Za miejsce jego powstania zwykło się dzisiaj uważać Nadrenię lub Szwabię. Jednak już w 1965 r. historyk średniowiecza Piotr Skubiszewski, pisząc monografię czary, sugerował, że pochodzi ze wschodniej Anatolii, Kaukazu lub zachodniego Iranu (Persji). Wniosek taki wysunął, zwracając uwagę na podobieństwo formy i stylu odkutych ilustracji do sztuki sassanidzkiej (dynastia panująca do początku VII wieku) Persji. Tematyka wyobrażeń jest jednak w pełni judeochrześcijańska. Opisuje sposobem wyłącznie obrazkowym dzieje biblijnego Gedeona, zawarte w Księdze Sędziów. Dotąd jedynie wielki polski językoznawca Aleksander Brückner podejrzewał związek tej opowieści z Polską. Miał na myśli wczesnopiastowski Giecz, dziś małą miejscowość w Wielkopolsce, pierwotnie zwaną Gudecz. Brückner miał jednak duże wątpliwości, czy aby historia Gedeona mogła tak wcześnie dotrzeć do Polan, tym bardziej że miasto o podobnej nazwie znajduje się również na Rusi. Sądzę, że wątpliwości Brücknera były niesłuszne.
Księga Sędziów i sprawa piastowska
Otwórzmy Księgę Sędziów rozdział VI – Anioł Pański wzywa Gedeona najmniejszego w domu swego ojca, aby poprowadził naród do walki przeciwko Madianitom. Gedeon młócący właśnie zboże wzbrania się początkowo, w końcu jednak, nabrawszy wiary, staje na czele swojego ludu i gromi wrogów. Po walce Gedeon wraca do domu i żyje szczęśliwie doczekawszy się siedemdziesięciu synów. Na tym jego dzieje się kończą. Przejdźmy do rozdziału IX, gdzie opisane są losy jednego z owych synów, a mianowicie Abimelecha. Namówił on braci swej matki do zamordowania swoich braci, po czym panował nad Izraelem przez trzy lata. Wtedy jednak sprzymierzeńcy zbuntowali się i Abimelech zmuszony był zdobywać po kolei ich grody. Dotarł w końcu do Tebes, gdzie zginął z ręki pewnej niewiasty. Zrzuciła ona na jego głowę kamień od żaren. Wyobraźmy sobie chrześcijanina, który w tamtych czasach chce wytłumaczyć ten ostatni fragment mieszkańcom terenów obecnej Polski. We wczesnym średniowieczu nie używano u nas żaren złożonych z dwóch kamieni, podobnych biskupińskim. Do mielenia zboża służyło narzędzie zwane piastem lub pastem. Tak więc słuchacz historii Gedeona dowiaduje się, że złego syna króla – knezia zabił piast. Czy nie przypomina to wszystko polskiej legendy dynastycznej? Czyżby historia Gedeona była znana na długo przed powstaniem Kroniki Galla?
Jeśli tak, to możemy założyć, że chrześcijanie przybywali na nasze ziemie znacznie wcześniej niż dotychczas sądzono. Na tyle dawno, że pewne fragmenty Księgi Sędziów wymieszano z miejscowym folklorem. W polskiej legendzie dynastycznej występuje dwóch wędrowców, których Piast zaprasza na postrzyżyny syna. Jeśli pełnią oni funkcje biblijnego Anioła Pańskiego, to możemy w nich widzieć właśnie owych chrześcijan-misjonarzy, opowiadających naszym przodkom biblijne dzieje. Skąd i kiedy przybyli? Włocławska czara wskazuje na Wschód.