Działalność hazardowa wymaga pozwolenia? Urządza się gry zręcznościowe, to już nie hazard przecież. Zatem zapewne wygrana za określoną stawkę to hazard? Zwycięzca odbiera nagrodę od obsługi lokalu i już nie ma dowodu na to, że ktoś, coś, kiedykolwiek wygrał. Można jeszcze dodatkowo na automacie umieścić napis "symulator" i pozory niewinnej zabawy są niemal doskonałe.
Jak ustalili celnicy z Przemyśla, obejścia zostały zastosowane w miejscowości Wierzbna w powiecie jarosławskim. W jednym z przydrożnych barów właściciel umieścił trzy automaty o wdzięcznej nazwie "Hot Magic Fruits" i rozpoczął zarabianie na naiwnych amatorach wielkiej wygranej. O pozwolenie się nie postarał z powodów wyżej już opisanych. Niezwykle lukratywną działalność przerwali przemyscy celnicy, wyciągając z automatów około 4 tys. złotych w gotówce. Wraz z gotówką zostały zajęte urządzenia, o wartości - jak deklarował właściciel - mniej więcej 100 tys. złotych.
Przeprowadzone w trakcie kontroli przesłuchania użytkowników automatów nie pozostawiły żadnych wątpliwości w zakresie charakteru urządzeń, a także dostarczyły dowodów na całkowitą niezgodność zasad zabawy z przepisami ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. Chybiona inwestycja oraz próby obejścia prawa znajdą swój finał przed sądem.
Symulacja legalności automatów będzie kosztowała obrotnego biznesmena niemałą grzywnę i zapewne przepadek urządzeń oraz zatrzymanej gotówki. W tej sytuacji aż się prosi o cytat z klasyka: "Mnie się zdaje, że jesteście symulant! Ja, proszę panów - bronił się Szwejk - nie jestem żaden symulant, ja jestem naprawdę idiota, może się panowie spytać w kancelarii 91 pułku"
Polecamy w wydaniu internetowym:
www.jaroslaw.naszemiasto.pl Łukasz Solski