Rodzinna tragedia w Pawłowicach (śląskie). Mąż udusił żonę, bo ta chciała się z nim rozwieść. Zabójca sam zgłosi się na policję kilka godzin po zdarzeniu. - Zabiłem żonę - oznajmił roztrzęsionym głosem policjantom w Jastrzębiu Zdroju. Przyszedł na policję razem z dorosłą córką.
Żona Kazimierza M. (47 l.), byłego boksera, często wyjeżdżała do pracy we Włoszech. Jolanta M. (43 l.) pojawiała się w Pawłowicach, gdzie mieszkała z mężem, kilka razy w roku.
We wtorek Kazimierz M. przyjechał po nią rano na przejście graniczne w Cieszynie. W drodze do domu usłyszał rozmowę telefoniczną żony. Bez owijania w bawełnę powiedziała komuś, że chce zostawić męża.
Kazimierz M. nie pokazał zdenerwowania. Ale wtedy w jego głowie zrodził się szatański plan.
Gdy dojeżdżali do domu oznajmił żonie, że musi najpierw podjechać do garażu. Tam rzucił się na ukochaną.
Udusił ją fragmentem bluzki. Martwą skrępował taśmą, a zwłoki wrzucił do worka. Zamknął garaż. Potem przestraszył się tego co zrobił. Pojechał z córką na policję i powiedział co zrobił. Dzisiaj został doprowadzony do sądu. Za zabójstwo grozi mu dożywocie. Biegli sprawdzą czy był poczytalny w chwili popełnienia przestępstwa.
Polecamy wydanie internetowe Fakt.pl:
Pijacki rajd BMW. Zobacz, co zostało z auta!