Czy Polak Polakowi naprawdę musi być wilkiem? Dorośli ludzie, którzy mieszkają obok siebie i powinno im zależeć na spokoju, potrafią zamienić swoje życie w koszmar. Tak, jak mieszkańcy domu w Komorowie pod Tomaszowem Mazowieckim.
– Spokój mojej rodziny skończył się z momentem wprowadzenia się współwłaściciela kamienicy – mówi Romana Śnieżek (64 l.).
W tym domu rodzina pani Romany mieszka od 80 lat. Tutaj wychowała się jej mama, tu żyli dziadkowie. Tu mieszka ona sama. Połowę domu niemal 30 lat temu kupiła od państwa.
– Na moje nieszczęście okazało się, że druga połowa domu i działki należy do ciotki. Ta sprzedała ją bez porozumienia się ze mną. Na domiar złego w tej części mieszka też moja matka staruszka. Wraz z nowym właścicielem nastały nowe porządki, których nie mogę zaakceptować – mówi kobieta.
Do domu w październiku ubiegłego roku wprowadził się zarządca nowego właściciela, Ryszard P.
– Zaczął od tego, że przez połowę podwórza postawił nam betonowy płot. Odciął nas od toalet, komórek, szamba. Nie pozwala wjechać na teren samochodem, zabrał także część drogi. Postawił tam bramę i zamknął ją na klucz. Na naszym podwórzu jest teraz jak w zoo na wybiegu: zasieki, mury – skarży się pani Romana.
Kobieta mówi, że przez płot dawni lokatorzy nie mogą korzystać ze swoich komórek stojących na podwórku ani wyjść dawną drogą. – Nie było z nami żadnych rozmów, a przecież jesteśmy ludźmi, moglibyśmy się dogadać, a tak mamy piekło – dodaje kobieta.
To samo jednak mówi Ryszard P., zarządzający połową nieruchomości.
– Od razu zostaliśmy przez tych ludzi potraktowani jak intruzi. Mają za złe swojej rodzinie, że sprzedała dom, a wyżywają się na nas i z każdą sprawą biegną do sądu. Do jakich tu rzeczy dochodziło, jak kopaliśmy kanalizację! Starsza pani do dołu z robotnikami skakała, rzucała się, krzyczała... – wspomina mężczyzna.
Dodaje, że niczego nikomu nie zabierał, tylko kupił. A sam też doświadcza złośliwości ze strony lokatorów.
– My też z żoną nie zostaliśmy dopuszczeni do garażu, stodoły. Też nie dostaliśmy kluczy – denerwuje się Ryszard P. – Nie pozwolimy, by pani Śnieżek i jej lokatorzy zawładnęli domem i podwórzem. To nie są ludzie do życia!
Wzajemne oskarżenia sypią się jak lawina. W wojnę o płot zaangażowana jest nawet policja, która na hasło „Komorów” przyjeżdża, by zapobiec bitwie.
Ostatnio odbyła się tam wizja lokalna, której wyniki posłużą do sprawy w sądzie. Tylko czy wyrok pogodzi obydwie strony? Niestety, bardziej prawdopodobne, że jeszcze zaostrzy konflikt.
Polecamy w wydaniu internetowym Fakt.pl:
Zobacz, gdzie jechać nad morze. Sprawdź atrakcje!