Gazeta Polska

"Samolot nie mógł rozpaść się na kawałki"

  A A A

fot. AFP / NATALIA KOLESNIKOVA

Prezydencki Tu-154 nie mógł ulec tak poważnym zniszczeniom, jeśli jego ostatnie chwile wyglądały tak, jak to przedstawiają Rosjanie – mówi „Gazecie Polskiej” znawca dynamiki lotu i mechaniki płatowców. – Powinien, „ślizgając się” po zagajniku, uderzyć kadłubem o podłoże. Nie zdążyłby się przewrócić. Niemożliwe, by roztrzaskał się na drobne kawałki – dodaje. Jeśli to prawda, co spowodowało rozbicie Tu-154?

Niemal wszystko wokół tej katastrofy jest niejasne, a w całej sprawie więcej jest pytań niż odpowiedzi. Jednak z relacji świadków i informacji ze śledztwa, w tym dotyczących odczytu czarnych skrzynek oraz z opinii specjalistów, wyłaniają się najbardziej prawdopodobne hipotezy.

Śledczy badający przyczynę katastrofy samolotu prezydenckiego będą brali pod uwagę m.in. jako jedną z wersji ewentualny zamach – przyznał to w końcu na konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet.

Niewytłumaczalna skala zniszczeń

Doświadczeni piloci nie kryją oburzenia: – Podchodzenie do lądowania nie w osi pasa, wysokość samolotu kilka metrów nad ziemią na kilometr przed pasem… Co tam się działo, na Boga? – dziwi się emerytowany pilot tupolewów i antonowów.

Naoczni świadkowie, pracownicy bazy i mieszkańcy potwierdzają, że samolot skręcał na bardzo niskiej wysokości, zahaczając niemalże o samochody jadące lokalną drogą. Kierowcy i przechodnie widzieli upadek oraz wybuch i pożar. Niektórzy, według doniesień, twierdzą, że wybuch nastąpił, zanim maszyna rozbiła się o ziemię.

Tupolew 154 jest masywnej konstrukcji. Znane są przypadki awaryjnych lądowań „tutka” na polach. Nie brak opinii, że miał wystarczające zabezpieczenia, aby wylądować awaryjnie nawet na małym lesie (bardzo mocna konstrukcja kadłubowa i wielokołowe podwozie). Skąd więc taka skala zniszczeń samolotu? W relacjach filmowych widać kilka poszczególnych części samolotu, 10–15 proc. kadłuba. Gdzie się podziała reszta szczątków tej potężnej maszyny? Jest to 80-tonowy samolot, zabierający ponad 100 pasażerów. Skoro maszyna rozbiła się na ziemi, dlaczego części zostały rozrzucone na obszarze 700–800 m? Niewykluczone, że Tu-154 rozleciał się już w powietrzu, a na ziemię spadały pojedyncze szczątki. Przypomnijmy, że prezydencki tupolew zahaczał o drzewa, po ścięciu gałęzi na wysokości najwyżej 5–6 m wzbił się na chwilę w górę, a pilot stracił kontrolę prawdopodobnie dopiero po zetknięciu z większym drzewem, najwyżej 6–8 m nad ziemią. Impet uderzenia pochodził więc głównie od ruchu w poziomie, przy minimalnej prędkości. Rzadki zagajnik – jak widać na zdjęciach, w którym leżą szczątki – nie powinien, według niektórych specjalistów, spowodować tak strasznych skutków przy lądowaniu.

Najbardziej zagadkową sprawą jest właśnie stan samolotu. Trudno wyobrazić sobie, by 80-tonowa maszyna lecąca z minimalną prędkością (ok. 280 km/h) na wysokości kilku metrów nad ziemią roztrzaskała się na drobne kawałki.

– Raczej powinien osiąść, ślizgając się po małym zagajniku, jaki tam rośnie. Samolot od razu przechodzi w takiej sytuacji, jak mówią piloci, na obniżanie – więc po prostu powinien uderzyć kadłubem o podłoże. Nawet nie zdążyłby się przewrócić. Naturalne wydaje się właśnie takie zachowanie masywnego tupolewa. Nie jest według mnie możliwe, żeby roztrzaskał się na drobne kawałki, które widać na zdjęciach. Rozmiar zniszczeń wydaje się nieproporcjonalny do sytuacji – mówi nam fachowiec od mechaniki i dynamiki lotu, zarazem zawodowy pilot, który wielokrotnie siedział za sterami Tu-154 (nazwisko i imię do wiadomości redakcji). – To oczywiście muszą potwierdzić badania aerodynamiczne. Nie są one skomplikowane. To, jak prezydencki Tu-154 powinien zachować się przed rozbiciem o ziemię, można obliczyć, wykorzystując odpowiednie wzory i zasady mechaniki i dynamiki lotów, tj. w jakim miejscu samolot o takiej masie i konkretnej w tamtej chwili prędkości, po ścięciu drzew o znanej średnicy, mógł uderzyć w ziemię i w jaki sposób (skrzydłem, podwoziem etc.), jakie było w chwili wypadku przeciążenie i jak powinien zachować się kadłub o konkretnej wytrzymałości po takim uderzeniu. To można obliczyć po uwzględnieniu wszystkich danych – dodaje.

Jak po upadku z kilkuset metrów

„Gazeta Polska” przeanalizowała zdjęcia i artykuły na temat innych, wcześniejszych katastrof z udziałem Tu-154. Wniosek jest jeden: wygląd wraku prezydenckiego samolotu przypomina szczątki tupolewów, które ulegały zniszczeniu, opadając z wysokości kilkuset metrów. 15 grudnia 1997 r. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – 13 km od lotniska – rozbił się Tu-154 należący do linii lotniczych z Tadżykistanu. Piloci tej maszyny, podobnie jak załoga polskiego samolotu, zbyt późno zorientowali się, że są za nisko, tyle że panowanie nad tupolewem stracili całkowicie w wyniku turbulencji, aż 210 m nad ziemią. Po uderzeniu w ziemię samolot rozpadł się – podobnie jak Tu-154 z Lechem Kaczyńskim – na kawałki (fotografia po prawej), ale jedna z 87 osób znajdujących się na pokładzie przeżyła.
1 2 3 4 5 z 5 następnanast?pna
oceń
1555
178
Podziel się
 

Zobacz także

Wiadomości

Raport specjalny

W innych serwisach

Pytamy.pl

Wiadomości


Opinie (5358)

Ocena: -1 [1]
~Łycha [2010-07-27 17:08]

ciekawe...
Ciekawe dlaczego każdy gada tylko o wysokości, że z 5-6 metrów spadł i takie zniszczenia i że to niemożliwe żeby tak się rozpadł, a NIKT nie bierze pod uwagę PRĘDKOŚCI samolotu i DRZEW, które były w stanie rozpruć kadłub tego ( jak to się wydaje niektórym) pancernego samolotu ??? A co jak na przykład auto typu WRC jadące na zerowej wysokości z prędkością 200 km/h trafia w drzewo ????? No właśnie jakoś nikogo nie dziwi, że nawet marki auta nie można poznać po takim doświadczeniu... Przestańcie szukać dziury w całym...

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Nostra [2010-05-27 00:32]

co do stanu samolotu
Samochod wazacy tone rozpedzony do ok 70km/h z latwoscia scina cienkie drzewa. Gorzej to wyglada gdy napotka na kawał grubego debu - ktory jest w stanie zatrzymac nawet tira. Przyklady z doswiadczenia. Uszkodzenia jakie by powstaly mialyby charakter duzych deformacji zaleznych od gestosci zalesienia, oraz oderwania poszczegolnych elementow. Wbrew co wyczytałem wczesniej samolot to nie czołg. Zastanawiajacy natomiast jest szczegolnie, wybuch i sila...???

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~fanka Jarka [2010-06-15 17:11]

samolot nie mogl rozpasc sie na kawalki
dlaczego 96ofiar-byla przeciez 97osoba niezidentyfikowana przywieziona z innymi urnami do Polski-a moze toosoba z wierzy kontrolnej z ktora teraz nie mozna nawiazac kontaktu ,gdyz jest juz odeslana na emeryture. pisze tylko to co podala telewizja i mysle ze nie tylko ja slyszalam

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~Ekspert,spacjalista [2010-08-10 12:21]

To nie Rosjanie sa autorami zamachu
i dlatego nie chca oddac sledztwa oraz czarnych skrzynek. Wiedza ze dopoki maja dowody zamachu tak dlugo nie mozna obarczyc ich wina za zamach.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~ja [2010-08-03 23:22]

Ktoś się przyczynił do zamachu
Tam byłą chyba bomba bo samolot się rozleciał jak gdyby spadł z 850m

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~Leo [2010-08-05 05:37]

TAK SIĘ ROZLATUJE WIEKSZOŚĆ SAMOLOTÓW
Tak się rozlatują prawie wszystkie samoloty, sprawdzić w kronice wypadków lotniczych. Może zapomniano go poświęcić ?

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~xyz [2010-08-05 08:22]

Tylko po co?
Jaki interes miałby Putin ryzykując, by zlikwidować Kaczyńskiego? Za kilka m-cy najpewniej z kretesem przegrałby wybory (problem sam by się rozwiązał), a tak powstało ryzyko elekcji jego brata. GP i spółka na siłę szukają zamachu.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~Misio [2010-09-06 20:22]

A moze jednak.... zamach?
Skoro scinal lewym skrzydlem drzewa, to w jaki sposob obrocil sie i rozwalil w drobny mak. To nielogiczne. Pokazywali na symulatorze, ze w pewnym momencie samolot za szybko spadal? I co dalej? Wszystko to grubymi nicmi szyte. Gdyby to wszystko bylo takie proste jak przedstawiaja ruskie i rzad, to dlaczego tak dlugo nad tym dumali?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mk60bis [2010-08-10 13:40]

Gratulacje genialnemu inżynierowi!
Samolot początkowo stracił końcówkę lewego skrzydła - był więc asymetryczny, zaczął przechylać się na lewą burtę. Widoczne na jednym z najpopularniejszych zdjęć ze Smoleńska wgniecenie dyszy silnika nr 2 powstało prawdopodobnie przy wyłamywaniu usterzenia - w położeniu niemal plecowym. Gdyby autor opinii widział chociaż model samolociku "lądujący" w ten sposób, wiedział by, że cały ten duży samolot mógł stykać się z ziemią po kolei kikutem lewego skrzydła, częścią przednią, prawym skrzydłem, usterzeniem - równolegle wykonując obrót wokół osi podłużnej i coś w rodzaju "gwiazdy". W efekcie, przy stu kilkudziesięciu kilometrach na godzinę prędkości postępowej w kierunku stycznym do powierzchni ziemi roztargał się na drobne kawałeczki, co w lotnictwie nie jest takim ewenementem, tylko trzeba co nieco wiedzieć. Porównywalnych katastrof w historii lotnictwa są dziesiątki.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~El Chorro [2010-08-10 13:37]

bo to ...
mgła,zerowa widoczność,zakłucenia łączności,błędne wskazania przyrządów nawigacyjnych,lasek w otoczeniu lotniska - głównie brzozowy,zbyt niski pułap przy podchodzeniu do lądowania - bo to wszystko spowodowało UFO...

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Teresa [2010-07-12 13:04]

Rosjanie powinni oddać Polsce wszystkie części samolotu
może niezależni eksperci ustaliliby przyczynę katastrofy.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Jacek [2010-08-05 08:03]

Wszystko jest możliwe. A jak było z samolotem ...
który uderzył w Pentagon 11/9. Nic nie pozostało. Żadnego wraka, skrzydeł itd.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Wiercipięta [2010-07-21 22:27]

Jaki samolot ?
W artykule nazwano samolot rządowy samolotem prezydenckim to jest chyba przejęzyczenie nalezaloby powiedziec samolot ,którym leciał prezydent

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
ania14298 [2010-07-21 19:30]

KTOŚ SIĘ DO TegO PRZYCZYNIŁ
czy ktoś ze świadków tej katastrofy nagrał jakiś film na którym widać że samolot wybuchł przed zderzeniem z ziemią? to był by chyba wystarczający dowód, że do całej tej tragedii ktoś się przyczynił. niech ktoś wyjaśni jak tutek mógł się tak ,,rozlecieć''??? no sory ale tu nic nie jest jasne i należe do tych którzy nie wierzą w zbieg okoloczności

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~dafrek [2010-07-12 07:41]

Kaczynski przeszkadzał ruskim więc
sie teraz bardzo cieszą ; w sumie to i zachod sie cieszy ; bo po co im silna Polska !

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~gf [2010-06-08 17:25]

sam sie nie rozpadl ale ktos mu pomogl.
.....

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~greg [2010-07-12 07:27]

montażysta z kamerą
A operator na montażu. Redaktor na kawie. Bajzel jakiś.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ex-linerpilot [2010-06-14 17:41]

cd...
Na którymś z blogów spotkałem się z ze szczegółowymi wyliczeniami czasoymi w różnych założonych wariantach i z różnymi wnioskami końcowymi. Takie wyliczenia zawsze oparte są na nieprecyzyjnych danych czasowych. Np. samolot mija dalszy bikon na wys,400-500m, markiery sygnalizują przelot dalszej w ciągu paru sekund ( z powodu stożka rozchylenia pionowego fal radiowych. Samolot w tym czasie przelatuje kilkaset metrów. Meldunki radiowe nigdy nie są ściśle skorelowane z faktycznym czasem zaistniałej sytuacji. Sa zawsze spóźnione, z wyjątkie meldunku "zbliżacie się do.....". Też nie można ścile okreslić pozycji samolotu, z dokładnością do paru metrów. Podobnie namiary GPSa, odnoszą się do pozycji już minionej. Analizy naziemne będą więc zawsze tylko przybliżone, z dużą dozą błędów, chyba że w samolocie zainstalowany jest system wykreślny lub notujący,(Logger, Pathfinder), przebytej drogi, w układzie GPS-nie zakłóconym. Na tymże blogu, wymienionym wyżej, spotkałem się ze zdaniem, że wystarczy "trącić drążek sterowy,by rozłączyć układ sterowania od autopilota. Gdyby tak było w istocie, to katastrof lotniczych mieli byśmy bez liku. Na samolotach Tupolewa, Iliuszyna, sily zewnętrzne do rozłoczenia sprzęgnięcia sterowania z autopilotem, muszą przekroczyć 50kg. Przycisk szybkiego rozłączenia na wolancie, rozłącza natychmiast, chyba że usterka uniemożliwia. Tajemnicą pozostaje milczenie kapitana załogi w końcówce podejścia. A JEŚLI NA SKUTEK STRESU, JUŻ BYŁ NIE DYSPONOWANY, CO USZŁO UWADZE ZAŁOGI?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ex-linerpilot [2010-06-14 17:30]

Mnóstwo teorii spiskowych...
Teraz na temat odchyłki bocznej samolotu przy zbliżaniu się do bliższej NDB, zarówno samolotu rosyjskiego IŁ-76/86?, jak i feralnego Tu-154M PLF 101. Nie utrzymanie idealnego, równoległego i zgodnego z Center Line pasa lądowania, obydwu tych samolotów, posłużyło do wysnucia wniosków, o postawieniu fałszywych radiolatarni. Spóźnione w czasie komunikaty operatora radaru, za celowe wprwadzanie w błąd. ( nie wykluczam, ale w odniesieniu do mojego wywodu zawartego w poprzednim blogu, nawet to nie musiało by skutkować katastrofą). ZKĄD SIĘ BIORĄ BOCZNE ODCHYŁKI OD OSI PASA PRZY PODEJŚCIU W WARUNKACH IFR ( warunki lotów na przyrządy, typowe w ruchu kontrolowanym) Przyczyn jest kilka: 1. drobne błędy pilota, błędy zastosowanych systemów pomocy radionawigacyjnych, błędy propagacji fal radiowych- w zależności od różnych czynników, w tym związanych z topografią i infrastrukturą terenu. 2, Skupmy się na przypadku rozpatrywanym. Na podejściu na pas 259 w Smoleńsku, na lewo od osi podejścia, skupione są liczne konstrukcje stalowo betonowe, linia kolejowa ( nie wiadomo mi czy z siecia elektryczną), linia elektryczna przebiegająca w poprzek osi podejścia. Wszyskie te instalacje, stają się odbiornikami fal elektromagnetycznych (radiowych) i wtórnymi antenami propagacji tych fal (szczególnie w warunkach dużej wilgotności-mgła) co częściowo wpływa na odbiorniki tych fal, zainstalowanych w samolotach . Z tąd, pilot korygując kierunek lotu w/g wskazań strzałek ARK (wskażników odbiorników tych fal), odchyla się w stronę tej fałszywej propagacji. Odchyłka TU-154, aż do pierwszego zdeżenia z drzewami nie była duża-parę metrów, powiększała się na skutek częsciowej utraty symetri samolotu, aż do utraty części skrzydła, co powiększyło odchylenie od wymaganeko toru lotu, aż do wiadomych skutków. Dlaczego piloci zdecydowali się zwększać piowe opadanie samolotu po osiągnięciu wys 100m i przed przelotem bliższej NDB? Odpowiedź może tkwić we włączonym automacie ciągu. Specyfiką automatu ciągu, jest utrzymanie optymalnej prędkości postępowej samolotu np. 280km/h, przy optymalnej ścieżce schodzenia ok 5% (np 4m/sek podzielone przez 80m/sek=0.05). Jeśli pilot zwiększy prędkość opadania, samolot rozpędza się zgodnie zasadami przyciągania ziemskego i zmniejszonej siły nośnej skrzydeł-(pilot zmniejszył dodatnie kąty natarcia wzgl. strug powietrza-wektora pędkości postępowej.) Automat ciągu dla zachowania pędkości, zmiejsza obroty silników, powodując dalsze zwiększanie opadania samolotu. Na wyskości poniżej 100m, doprowadza to do sytuacji niekontrolowanej i katastrofy. Błędem więc było włączenie automatu ciągu i to mogło być praprzyczyną katastrofy, od strony załogi. INNE, WAŻNIEJSZE PRA PRZYCZYNY, TO CAŁA LOGISTYKA PRZYGOTOWAŃ I DEZYCJI WYKONANIA TEGO LOTU.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ex-linerpilot [2010-06-14 12:14]

Mnóstwo teorii spiskowych...
Teraz na temat odchyłki bocznej samolotu przy zbliżaniu się do bliższej NDB, zarówno samolotu rosyjskiego IŁ-76/86?, jak i feralnego T-154M PLF 101. Nie utrzymanie idealnego, równoległego i zgodnego z Center Line pasa lądowania, obydwu tych samolotów, posłużyło do wysnucia wniosków, o postawieniu fałszywych radiolatarni, spóźnione w czasie komunikaty operatora radaru, za celowe wprwadzanie w błąd. ( nie wykluczam, ale w odniesieniu do mojego wywodu zawartego w poprzednim blogu, nawet to nie musiało by skutkować katastrofą). SKĄD SIĘ BIORĄ BOCZNE ODCHYŁKI OD OSI PASA PRZY PODEJŚCIU W WARUNKACH IFR ( warunki lotów na przyrządy, typowe w ruchu kontrolowanym) Przyczyn jest kilka: 1. drobne błędy pilota, błędy zastosowanych systemów pomocy radionawigacyjnych, błędy propagacji fal radiowych- w zależności od różnych czynników, w tym związanych z topografią i infrastrukturą terenu. 2, Skupmy się na przypadku rozpatrywanym. Na podejściu na pas 259 w Smoleńsku, na lewo od osi podejścia, skupione są liczne konstrukcje stalowo betonowe, linia kolejowa ( nie wiadomo mi czy z siecia elektryczną), linia elektryczna przebiegająca w poprzek osi podejścia. Wszyskie te instalacje, stają się odbiornikami fal elektromagnetycznych (radiowych) i wtórnymi antenami propagacji tych fal (szczególnie w warunkach dużej wilgotności-mgła) co częściowo wpływa na odbiorniki tych fal, zainstalowanych w samolotach . Z tąd, pilot korygując kierunek lotu w/g wskazań strzałek ARK (wskażników odbiorników tych fal), odchyla się w stronę tej fałszywej propagacji. Odchyłka TU-154, aż do pierwszego zdeżenia z drzewami nie była duża-parę metrów, powiększała się na skutek częsciowej utraty symetri samolotu, aż do utraty części skrzydła, co powiększyło odchylenie od wymaganeko toru lotu, aż do wiadomych skutków. Dalsza część w nasępnym blogu.

odpowiedz

Sonda

Czy jesteś za legalizacją eutanazji?

głosuj

łączna liczba głosów: 1859

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3