Fakt

Straciłam dziecko przez lekarza

  A A A

fot. Michał Legierski / Edytor

Ani już nie ma wśród żywych. Była śliczna jak aniołek. Gdyby lekarz, który odbierał poród podjął decyzję o cesarskim cięciu, byłaby jak inne dzieci. Ale przez błąd lekarza urodziła się z ciężkim niedotlenieniem okołoporodowym, którego następstwem było czterokończynowe porażenie mózgowe. Zmarła, gdy miała tylko pięć lat. Sąd, po wielu latach, orzekł winę doktora i nakazał gminie Zabrze wypłacić 460 tys. zł odszkodowania rodzicom Ani. Ale zrozpaczonej matce to dziecka nie przywróci...

Był lipiec 2003 r. Pani Kasia (31 l.) była szczęśliwa, że urodzi córeczkę.

– Byłam pacjentką tego ginekologa od 7 lat. Moja ciąża przebiegała książkowo, odżywiałam się idealnie i czekałam na Anię. Jacek R. miał dyżur w szpitalu powiatowym na ul. Janika w Zabrzu i tam poszłam rodzić – opowiada kobieta. – Pojawił się przy mnie, gdy już były komplikacje, po kilkunastu godzinach mojego porodu. Wtedy mógł jeszcze podjąć decyzję o cesarce, zamiast tego dołożył mi oksytocyny, a gdy było już tragicznie, kilka razy położył się na moim brzuchu i wyciskał dziecko łokciem...

To działanie, zwane w medycynie chwytem Kristellera, jest od lat zabronione. Ale doktor Jacek R. go praktykował. Dlatego Ania urodziła się z niedotlenieniem. Po 10 minutach reanimacji została wydarta śmierci. Przy takim niedotlenieniu to był cud, że żyła.

– Miała takie mądre oczy i wolę walki. To ona dała mi siłę by żyć, by walczyć o ukaranie tego człowieka. I chociaż miała nie rozumieć, płakała na bajkach i wiem, że chciała żyć. Ale odeszła od nas w maju 2008 r. – mówi zrozpaczona matka. – Miała pięć lat... Była fantastycznym dzieckiem, bardzo nam jej brakuje...

Raz tylko ginekolog odważył się do niej podejść i przyznać, że ten poród to była masakra. – Potem w sądzie kłamał i kombinował, że rodziłam krócej, że przyszłam do szpitala bez akcji porodowej. Było ciężko, ale doczekałam, aż wyrzucono go ze szpitala i w 2006 r. pozbawiono praw wykonywania zawodu – mówi kobieta.

W sądzie złożyły sprawy cztery inne matki okaleczonych przez Jacka R. dzieci. Sprawę i odszkodowanie za błąd w sztuce lekarskiej i kalectwo wygrały na razie trzy kobiety. Żadne z ich dzieci już nie żyje. Wśród żywych nie ma też ginekologa winnego rażących zaniedbań i kalectwa noworodków. W październiku 2007 r. znaleziono go martwego. Nieoficjalnie mówi się, że przedawkował środki antydepresyjne z alkoholem.

20 styczniu br. Sąd Apelacyjny przyznał pani Katarzynie 460 tys. zł odszkodowania.

– Te pieniądze miały być dla Anusi. Aby mogła żyć, być rehabilitowana, mieć windę i inne niezbędne rzeczy. Ale jej już nie ma. Dlatego pieniądze chcę przeznaczyć na pomoc rodzinom dzieci okaleczonych przez lekarzy. To moja misja i przeznaczenie – mówi pani Katarzyna.

Gmina wypłaciła już za błędy lekarskie dr. Jacka R. w 2009 r. 121 tys. zł odszkodowania innej rodzinie, której dziecko zmarło w 2004 r. Obecnie w sądzie toczy się sprawa kolejnej matki, która żąda 100 tys. zł odszkodowania. Jej syn zmarł w 2006 r.

Polecamy w wydaniu internetowym eFakt.pl:
Gdzie są moi bracia
oceń
5
1
Podziel się
 

Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Sonda

Czy Twoim zdaniem Krzysztof Rutkowski powinien dostac nagrodę za pomoc w odnalezieniu Magdy?

głosuj

łączna liczba głosów: 12659

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Luty 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 1 2 3 4

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska