fot. Mirosław Pieślak / newspix.pl
Samotnie mieszkający staruszek przygarnął dwie samotne kobiety. Te odpłaciły mu zbrodnią. Przyrządziły mu truciznę, po której zmarł jego syn.
Władysław Sz. (80 l.) z Wiślinki (woj. pomorskie) przygarnął pod swój dach Iwonę G. (41 l.) i Marzenę Sz. (45 l.), które nie miały gdzie się podziać. A niewdzięczne kobiety podały mu i jego synowi truciznę w herbacie. Syn gospodarza Janusz (+57 l.) zmarł, a pana Władysława uratowali lekarze.
Pan Władysław mieszkał sam w dużym domu. Mężczyzna żył z emerytury, oszczędności i wynajmowania pokoi. Cztery lata temu wynajął mieszkanie Iwonie G. – samotnej matce z dzieckiem. Pan Władysław zlitował się nad biedną kobietą, pozwalając jej mieszkać u siebie za darmo.
W styczniu poznał Marzenę Sz., która błąkała się po wsi. Kobieta powiedziała mu, że jest bezdomna. Pan Władysław powiedział, że może zamieszkać u niego. Kupił jej ubrania, a nawet peruki, bo nie miała włosów.
Iwona od razu zaprzyjaźniła się z Marzeną. W ich głowach zrodził się chory plan – by okraść pana Władysława. Kobiety wiedziały, że staruszek trzyma w domu oszczędności. Ale plan skomplikował przyjazd syna Janusza z Niemiec.
Kobiety przygotowały dla mężczyzn herbatę, do której wsypały zabójczą dawkę leków psychotropowych. Gdy mężczyźni stracili po poczęstunku przytomność, Marzena i Iwona ukradły panu Władysławowi ok. 5 tys. zł.
Po kilku dniach do drzwi zapukała sąsiadka pana Władysława Ewa Michewicz (36 l.). Nie widziała ani pogodnego staruszka, ani jego syna. – Otworzyła mi Iwona i powiedziała, że nie wie, gdzie jest pan Władek. Marzeny też nie było. Kątem oka zobaczyłam, że w łazience leży prześcieradło. To mnie zdziwiło – mówi pani Ewa. – Wróciłam do siebie i zadzwoniłam po policję.
Gdy przyjechali policjanci, zbrodnia wyszła na jaw. Syn gospodarza leżał martwy. Pan Władysław leżał w ciężkim stanie. Został przewieziony do szpitala, gdzie lekarze usunęli truciznę z jego organizmu. Przeżył.
Obydwie kobiety zostały aresztowane.
Marzena Sz. odpowie przed sądem za morderstwo i usiłowanie zabójstwa, a Iwona za współudział. W przestępstwie pomagała najprawdopodobniej także córka Iwony, Aneta (16 l.), którą sąd umieścił w ośrodku dla nieletnich w Bydgoszczy.
– Badamy tę sprawę. Wiele wyjaśni sekcja zwłok zmarłego mężczyzny – mówi Grzegorz Kulon, zastępca prokuratora rejonowego w Pruszczu Gdańskim.
Polecamy w wydaniu internetowym eFakt.pl:
Grabił banki, by żyć jak król