Rynek zdrowia

Nadwykonania to tylko czubek góry lodowej

  A A A

fot. Jupiterimages W polskich szpitalach jest coraz lepszy sprzęt i kadra

Rozmowa z prof. Jackiem Ruszkowskim, dyrektorem Centrum Zdrowia Publicznego w Akademii Leona Koźmińskiego.

- Panie profesorze, miniony rok zakończył się w ochronie zdrowia pod znakiem nadwykonań, pojawiają się obawy o dostępność świadczeń w tym roku, bo kryzys wpłynął na finanse NFZ. Jaka jest pana diagnoza, będzie boleć?
- Nie ma powodu używania określeń emocjonalnych typu kryzys czy - jak niektórzy wieszczą - katastrofa, bo tu nie ma żadnej katastrofy. Pieniądze w systemie publicznym są i będzie więcej, ale to "więcej" okaże się znacznie mniejsze niż w roku ubiegłym. Oczywiście o dotychczasowej dynamice wzrostu środków ze składki zdrowotnej - przypomnijmy: rok 1999 - 21 mld zł, rok 2008 - 56 mld zł - należy zapomnieć. Zapowiada się pogłębienie nierównowagi społecznej systemu zdrowotnego, mierzonej między innymi rosnącą przewagą oczekiwań pacjentów nad jego wydolnością.

- Wiadomo, że system ochrony zdrowia skonsumuje każdą ilość dosypywanych pieniędzy. Czy nie warto zatem, szczególnie teraz, lepiej zidentyfikować miejsca, w których te pieniądze wyciekają z systemu?
- Podstawową rzeczą, którą należy zrobić, jest wprowadzenie przez płatnika kontroli ordynacji świadczeń. Jeżeli NFZ, instytucja wydająca 56 mld zł rocznie, przeznacza jeden procent na administrację, to znaczy, że nie wie, co kupuje, ponieważ za te pieniądze nie można niczego skontrolować poza papierami. Nie ma kontroli udzielania świadczeń i nie ma autoryzacji, czyli pacjent nie potwierdza uzyskania świadczenia. Może być zamieszczony przez szpital w sprawozdaniu finansowym dla NFZ wielokrotnie. Repertuar sposobów oszukiwania płatnika publicznego jest oczywiście znacznie bogatszy.

- A czym są nadwykonania?
- To wystawienie rachunku za coś, co nie było zamówione przez płatnika.

- Ale pacjenci tego wymagali...
- Nadwykonania powszechnie wynikają z działania szpitala, ponieważ dyrekcja chce za wszelką cenę utrzymać miejsca pracy i substancję. Szpital jest zainteresowany, żeby ludziom, którzy są opłacani za gotowość do udzielania świadczeń, a nie za ich udzielanie, zapewnić chleb.

Nadwykonania to również oczywiście często słuszne działania na rzecz zaspokojenia autentycznych, acz nie uwzględnionych przez płatnika potrzeb zdrowotnych i zapobieganie łamaniu konstytucyjnej zasady równego dostępu do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

Był błąd w JGP? Dochodziło do znacznych niedoszacowań, ale są i takie szpitale, które zgłaszają nadwykonania, mimo że wcale nie przyjęły wyraźnie więcej pacjentów.
- W USA, gdzie narodził się system Jednorodnych Grup Pacjentów, czyli system klasyfikacji przypadków według zużycia zasobów, na długo przed jego wdrożeniem zgromadzono miliony rekordów danych szpitalnych. Gromadzono dane nie o cenach świadczeń żądanych przez szpital czy innego świadczeniodawcę, tylko o ponoszonych przezeń kosztach. Uzyskane wyniki empiryczne były podstawą do ogłoszonego później wykazu urzędowych cen usług zdrowotnych oferowanych świadczeniodawcom, potencjalnym kontrahentom płatnika publicznego.

U nas ten tak ważny etap praktycznie pominięto i stąd mamy zarówno mnogość świadczeń grubo przeszacowanych, jak i niedoszacowanych, gdzie cena procedury oferowana przez płatnika nie pokrywa nawet kosztu zużytych materiałów.

- Czy nadwykonania mogą być w pewnym stopniu wygenerowane przeszacowaniami?
- Jeżeli tak, to jedynie pośrednio. Wprowadzenie u nas systemu JGP paradoksalnie pogłębiło istniejące nieprawidłowości w alokacji środków publicznych. Zaczęli lepiej zarabiać nie ci, co powinni.

Amerykanie, zanim wprowadzili swoje JGP (ang. - Diagnosis Related Groups), wyszkolili grupę tzw. medical librarians, czyli specjalistów zajmujących się profesjonalnie m.in. kontrolą dokumentacji medycznej, w tym - prawidłowości kodowania historii choroby. Praktycznie kontrolerzy Medicare sprawdzali każdy szpital - kontrahenta tej organizacji zakupującej świadczenia zdrowotne ze środków publicznych, czyli z podatku federalnego. Przede wszystkim sprawdzali, czy nie nastąpiło tzw. nadkodowanie, czyli nieprawidłowe zakodowanie przez szpital historii choroby, aby pacjenta zaliczyć do wyższej (droższej) grupy kosztowej.

Dwukrotnie przyglądałem się takiej kontroli w amerykańskim szpitalu. Kontrolerzy wchodzili do archiwum, sięgali po historie chorób i kodowali je po swojemu, czyli tak jak powinny być zakodowane. Reguły były wypisane niemal na ścianie. Mieli też prawo przepytywania personelu, co było tam sytuacją dość niezwykłą. Za "kiwanie" płatnika szpitalowi groziła grzywna, zdolna w niejednym przypadku ostatecznie podkopać jego egzystencję.
1 2 3 z 3 następnanast?pna
oceń
0
0
Podziel się
 

Zobacz także

W innych serwisach

Pytamy.pl

Niewiarygodne.pl

Wiadomości


Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Sonda

Czy jesteś za legalizacją eutanazji?

głosuj

łączna liczba głosów: 1939

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3