Definicja uzależnienia: trudny do przezwyciężenia przymus używania. – Skąd mogę wiedzieć, że to zadziała? Nie mam żadnej kontroli, że cokolwiek się dzieje…
– Niech pan podejdzie bliżej. – Człowiek w garniturze wyciągnął przed siebie rękę i przybliżył ją do pacjenta na odległość kilkunastu centymetrów.
– Gorąco – sapnął niewierny Tomasz.
– To działa tak samo, jak stoję przed panem kilka metrów dalej. Na tej drodze przesyłu nie ma żadnych strat. Dochodzi do pana wszystko, co ma dojść. Najlepszym sprawdzianem będzie efekt, jaki osiągnie pan po trzecim spotkaniu ze mną… Efekt jest taki, że człowiek przestaje pić, używać narkotyków, uwalnia się od natręctw i wszelkich fobii. I może nie byłby to akurat temat dla „Czwartego Wymiaru”, gdyby nie fakt, że dr hab. nauk medycznych, psychoterapeuta, Michał Polykowski czyni to w sposób zupełnie inny niż znane dotychczas metody. Ktoś, kto chciałby przełożyć jego działania na tradycyjną psychoterapię, staje zdumiony przed fenomenem, jaki obserwuje. Nie tylko dlatego, że podczas trzech spotkań z doktorem ten ostatni używa energii jako „normalnego” środka leczniczego, co w jego kraju jest normalne, u nas zaś ciągle nie. Chociaż coraz częściej o Polsce mówi: „Nasz kraj”, kilkanaście lat tu mieszkając, pracując i lecząc. Czuje się Polakiem, po przodkach, ze szlacheckimi korzeniami, herbu Jastrzębiec.
O rosyjskich metodach pracy z energią krążą legendy. Po części są usprawiedliwione, bowiem nie wszystkie tajniki rosyjscy fachowcy ujawniają światu i przekazują innym. Tajemnic strzegą często niemal tak, jak mnisi z klasztoru Shaolin swoich sztuk walki. Doktor zresztą zna sztuki walki, stąd umiejętność stosowania energii w różnych sytuacjach życiowych nie jest mu obca. Precyzuje jednak:
– To nie tylko energia, ale, pozwólcie mi być trochę próżnym – także przyzwoita wiedza, którą posiadam – powiada.
Ta „przyzwoita” wiedza to habilitacja obejmująca takie dziedziny, jak: psychologia medycyny, psychoterapia, psychiatria, narkologia (nauka o uzależnieniach). Co nie przeszkadza doktorowi habilitowanemu wytworzyć fantom osoby zagrożonej chorobą i na tym fantomie pracować do skutku, czyli całkowitej regeneracji właściwego organizmu oddalonego od niego o wiele kilometrów.
– On zmienia radykalnie nastawienie człowieka, nie grożąc mu jednak żadnymi konsekwencjami, nie strasząc nawrotami nałogu, nie nakazując posłuszeństwa. On nawet nie zniechęca pacjentów do ich słabości – mówi szefowa i założycielka Centrum Psychoterapii „BEN”, Alina Leciejewska-Nosal. – A ludzie odchodzą od nałogów. Przez kilka lat ze względu na barierę językową asystowałam w spotkaniach doktora z pacjentami. Widziałam, co się dzieje i jakie są reakcje pacjentów. Sama to wszystko wiem, jestem także psychoterapeutką, ale zdumiało mnie na początku jedno. Otóż, kiedy po trzecim spotkaniu zapytałam po wyjściu z sali tych kilkunastu ludzi, co czuli, kiedy doktor skończył – niezależnie od siebie stwierdzili: – Czułem, czułam, w głowie… pustkę.
– Jeśli nie masz w głowie natrętnych myśli o piciu czy ćpaniu, ciągłego pytania: pić, czy nie pić, czy przestać od dziś, czy od jutra, stałego poczucia winy, że znowu okazałeś się słaby – to nie masz problemu, przestaje cię to dręczyć, schodzi na dalszy plan, nie jest głównym celem twoich rozmyślań. Jeśli przestajesz się tym interesować, jeśli nie zajmuje to twojego czasu i nie brzęczy ci stale w świadomości – przestajesz się tym zajmować i nie zawracasz sobie głowy. Jest tyle innych rzeczy do rozmyślań – mówi o swoich wrażeniach jeden z pacjentów. Nie pije od ponad 10 lat i nie ma takiej potrzeby nawet na najbardziej hucznych imieninach, których nie unika.
Dr Michał Polykowski
Wywodzi się ze słynnej pracowni DAR w Moskwie, instytutu, który założył Dowżenko Aleksander Romanowicz – stąd nazwa. Tam opracował i wdrożył swoją unikalną metodę i otrzymał na nią stosowne certyfikaty, które, wraz z pozostałymi działaniami, przyniosły mu tytuł członka-korespondenta Akademii Nauk Medyczno-Technicznych Federacji Rosyjskiej. Jest znawcą hipnozy i medycyny energetycznej. Łączy obie te dziedziny w pracy z energią, dodając elementy hipnozy w stanie czuwania, przy pełnej świadomości uczestnika seansu. Kiedy ośrodek BEN rozpoczynał działalność przed 15 laty, dla wielu były to działania z dziedziny magii. Dziś wiele instytucji i luminarzy nauki nadal tak uważa, zaś przeczą temu pacjenci, którzy doświadczyli na sobie efektów tej metody ze skutkiem, jakiego owe instytucje i luminarze nie mogli im zapewnić.
Metoda Dowżenki (pisaliśmy o niej na naszych łamach – przyp. red.), podobnie jak i wszystkie inne kuracje odwykowe, miała jednak w swoim arsenale imperatywny przekaz do nieświadomości, że alkohol jest niedobry, zły, że efektem jego używania są nieodwracalne, negatywne skutki. Jeśli zaczniesz znowu pić, możesz mieć pewność, że poniesiesz przykre konsekwencje. Taki duchowy esperal.
Kiedy Polykowski wrócił z pobytu w Stanach, na podstawie dokonań DAR-u i przemyśleń przywiezionych zza oceanu postanowił stworzyć coś innego, co bardziej odpowiadałoby ludzkiemu charakterowi, nie byłoby nakazowe i nie odwoływałoby się do strachu. Tak powstała nowa metoda, łącząca elementy hipnozy w stanie czuwania i oddziaływania energetycznego.
Pierwsze zdumienie pacjenta budzi pytanie zadane przez doktora – jak chciałbyś się czuć? Nie – jak się czujesz, ale jak chciałbyś. Odwrócenie sytuacji, bo to pacjent jest tym, który chce stworzyć sobie komfort przyszłego życia i musi mieć jakieś o tym wyobrażenie. Zatem, jak chcesz się czuć człowieku, kiedy już to z siebie zrzucisz? Wyobraź sobie, że jesteś już wyleczony. Jak się teraz czujesz?
Spotkania są trzy
Pierwsze – to długi wywiad. Rozmowa bardziej towarzyska, gdzie mówi się szczerze, nie przekraczając jednak bariery intymności. Pacjent przekazuje, co chce, nikt nie wyciąga nic na siłę. Rozmowa pozytywna, afirmująca zdrowie, brak w niej wypytywania o stany chorobowe, lękowe, za to określająca, jak będzie świetnie, gdy one już znikną.