Pierwsi przedsiębiorcy wyruszali jak pionierzy na Dziki Zachód. W nieznane. W pogoni za zyskiem, z ciekawości, z zamiłowania do ryzyka albo po prostu w owczym pędzie kolonizowali polski Internet. Za nimi zwykle przychodzili więksi i przejmowali ziemie ponierów.
„Dupa” – wystukuje na klawiaturze w sali komputerowej Politechniki Warszawskiej student informatyki Tomasz Sobolewski i wysyła swój pierwszy, testowy e-mail do kolegi przy stanowisku obok. Nie ma jeszcze komunikatorów, blogów, internetowych portali, sklepów, aukcji i wirtualnych przelewów bankowych. Krzysztof Kononowicz powiedziałby: nie ma niczego. To początek lat 90. Zaledwie kilkanaście lat temu.
– Nikt wtedy nie używał poczty elektronicznej do komunikacji – mówi Tomasz Sobolewski, dziś informatyk w dużej firmie giełdowej i zwykły użytkownik sieci. – W ogóle nie przypuszczaliśmy, że Internet stanie się tak popularny.
– To był niesamowity okres. Moment, który zdarza się rzadko – wspomina profesor Wojciech Cellary z Katedry Technologii Informacyjnych Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. – Powstawało coś zupełnie nowego.
Historię polskiego Internetu można opowiadać na dwa sposoby. Pierwszy to opowieść o naukowcach i technikach. O budowaniu akademickich sieci kompute-rowych, o nawiązywaniu połączeń, protokole TCP/IP, oprogramowaniu. – Liderem w rozwoju Internetu był świat akademicki. Dla biznesu początkowo było to o wiele za trudne – mówi profesor Cellary-.
Druga opowieść zaczyna się mniej więcej wtedy, gdy w USA powstają firmy Yahoo!, eBay, kilka lat przed narodzinami Google. Internetowy biznes zaczyna przybliżać nową komunikację i nowe medium zwykłym śmiertelnikom. Również w Polsce na internetową scenę wchodzą pionierzy. Kopiują pomysły z Ameryki, ale nie mają pojęcia, co ich czeka.
Każdy ma prawo do e-maila
Rok 1991. Otwarcie warszawskiej giełdy. Rozwiązanie RWPG. Jan Krzysztof Bielecki zostaje premierem, a Marian Krzaklewski przewodniczącym Solidarności. Jeden dolar według kursu NBP kosztuje 11 tysięcy złotych. Polska uznaje niepodległość Ukrainy. Polski Internet jeszcze nie istnieje.
Ale 17 sierpnia 1991 roku naukowcom od informatyki i sieci komputerowych udaje się doprowadzić do pierwszej wymiany listu elektronicznego z zagranicą. Historyczny e-mail wędruje między Instytutem Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego a Ośrodkiem Komputerowym Uniwersytetu Kopenhaskiego w Danii. Nie pozostały po nim żadne pamiątkowe zdjęcia, zrzuty ekranu, nie zachował się sam e-mail. Tylko pamięć. Szkoda. Bo właśnie to wydarzenie najpowszechniej przyjmuje się za symboliczny moment narodzin polskiego Internetu.
W grudniu 1991 roku blokadę na łączność internetową z Polską znoszą USA. Od tego momentu Polska może być w pełni podłączona do światowej sieci. Pierwszym operatorem Internetu w kraju zostaje NASK, czyli Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – instytucja powołana kilka miesięcy wcześniej przy Uniwersytecie Warszawskim, która miała organizować łączność komputerową dla środowiska naukowego i akademickiego. Wkrótce NASK uzyska status jednostki badawczo-rozwojowej, a potem stanie się przede wszystkim organizacją publiczną nadzorującą polski system domen internetowych.
Na razie nowy rodzaj komunikacji dostępny jest jednak w uczelnianych pracowniach głównie dla pracowników naukowych oraz studentów. Na trafienie poczty elektronicznej pod strzechy Polacy muszą czekać jeszcze kilka lat. W kwietniu 1995 roku Tomasz- Kępiński, już wcześniej zajmujący się informatyką i sieciami, tworzy w Warszawie spółkę Polbox, która ma zarabiać na podłączaniu ludzi i firm do Internetu. Udaje mu się przekonać kilku znajomych, by zainwestowali („To nie były duże pieniądze”) w jego projekt.