Opuszczeni
WIĘŹ:
Gdzie szukać źródła tak dramatycznie przeżywanych zahamowań w sferze seksualnej?
Żechowski:
Powody bywają różne: wspomniane już wcześniej traumatyczne doświadczenia, ale też pewna tendencja wychowawcza – zapośredniczona również przez religię – przekonanie, że
seks jest czymś złym, brudnym, grzesznym. Może tu dochodzić do wielkiego konfliktu: z jednej strony młody człowiek odczuwa silne pragnienie rozpoczęcia życia seksualnego, rozładowania napięć seksualnych – zwłaszcza u chłopców bywa to bardzo silne i ważne – a z drugiej strony odczuwa bardzo silny lęk przed potępieniem. Pytanie, czy terapeuta powinien wnikać w system wartości takiej osoby i w jakiś sposób ingerować. To bardzo trudna i delikatna sprawa.
WIĘŹ:
W przypadku osoby wierzącej bardzo pomocny mógłby okazać się wrażliwy i mądry duchowny.
Żechowski:
To bardzo ważne, aby duchowni pracujący z młodzieżą mieli świadomość, że sprawy seksualne bywają dla młodego człowieka źródłem ogromnego konfliktu. Tłumienie nie jest generalnie złym sposobem radzenia sobie z problemem – o ile jest bezpieczne, może prowadzić do sublimacji. Jeżeli jednak jest nadmierne, może być źródłem ogromnych kłopotów.
Niektórzy twierdzą, że obecnie raczej zanikają zaburzenia, których źródło tkwi w tłumieniu impulsów, a nasilają się te, które związane są z nadmierną ekspresją, z łatwym przechodzeniem od impulsów do realizacji. Zahamowania mogą wtedy szukać innej drogi uzewnętrznienia.
WIĘŹ:
Podziela Pan tę opinię?
Żechowski:
Kiedy słyszę o instytucji
fuck friend, czyli „przyjaciela” do uprawiania seksu, oddzielonego od jakichkolwiek emocji, trudno mi tej opinii nie podzielać. Warto jednak zadać pytanie, dlaczego tak się dzieje. Mam wrażenie, że czasem przyczyna może mieć związek z emocjonalnym opuszczeniem młodego człowieka przez najbliższych, z poczuciem dojmującej samotności i pustki. Te braki zapełniane bywają przypadkowymi kontaktami seksualnymi.
Poza tym nie wszystkie związki seksualne młodych ludzi naznaczone są patologią. Są też głębokie, oparte na zaufaniu relacje, nic się tam złego nie dzieje. Pracuję też, jak już mówiłem, z osobami, które odczuwają ogromny lęk przed własną seksualnością, a jednocześnie wielką potrzebę realizacji w tej sferze. Ta niemożność bywa powodem ogromnego cierpienia, a także agresji, czasem wręcz niebezpiecznych zachowań. Pytanie, co wtedy z takim popędem zrobić.