Przegląd

Widziałam miasto ruin

  A A A
Koncepcja pośrednia



– Gdzie zastał panią wybuch wojny?

– W Tarnowie. Po dwóch latach przeniosłam się do Krakowa, podjęłam pracę w firmie budowlanej. Dowiedziałam się, że w Warszawie istnieje tajny wydział architektury.

Pojechałam do stryja, żeby się dowiedzieć, czy to prawda, i zorientować w sytuacji. Dzięki niemu dotarłam do dziekana konspiracyjnego wydziału architektury, prof. Stefana Bryły, który skierował mnie do właściwych profesorów. Jednym z nich był prof. Jan Zachwatowicz. Dojeżdżałam z Krakowa na zaliczenia ćwiczeń, kolokwia, korekty projektów i egzaminy oraz po zadania projektowe. Po temat jednego z nich prof. Zachwatowicz wysłał mnie do swojego asystenta – Kazimierza Macieja Piechotki.

– W ten sposób poznała pani przyszłego męża.

– Ponieważ dojazdy z Krakowa nie tylko były bardzo uciążliwe, lecz także groziły wpadką w czasie łapanki, Maciej namówił mnie do przeniesienia się do Warszawy. Przyjechałam 26 lipca 1944 r. Wybuch powstania zaskoczył mnie przy pomniku Kopernika. Maciej trafił do plutonu „Agaton” na Woli. Przez miesiąc nie miałam pojęcia, co się z nim dzieje. Znalazłam się w powstańczej Warszawie przypadkiem, nie miałam tu żadnych konspiracyjnych kontaktów, a nie chciałam pozostawać bezczynnie. Spotkałam znanego mi jeszcze z Tarnowa Jerzego Brauna – wówczas szefa Inspektoratu Propagandy (potem ostatniego delegata rządu londyńskiego na kraj), przez kilka dni byłam jego łączniczką. Po ataku bombowym i upadku Powiśla kontakt między nami się zerwał. Po miesiącu odnalazł mnie Maciej – już z Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari. 30 sierpnia wzięliśmy ślub w zrujnowanym kościele Dzieciątka Jezus przy ul. Moniuszki. Powstanie było już przegrane, liczyliśmy, że jako małżeństwo nie zostaniemy przez Niemców rozdzieleni. Po upadku powstania trafiliśmy razem do jenieckiego obozu szpitalnego między Lipskiem a Dreznem. Zaraz po zakończeniu wojny wróciliśmy do Warszawy.

– Jak zapamiętała pani Warszawę z 1945 r.?

– Byłam świadkiem burzenia Warszawy w czasie powstania. Jednak gdy opuszczałam stolicę, to choć zrujnowana, jeszcze stała. Po powrocie w czerwcu 1945 r. zastałam na miejscu dzielnic centralnych lewobrzeżnej Warszawy morze ruin. Najmocniej w pamięci utkwił mi wąwóz wśród ruin Nowego Światu. Mieszkaliśmy z mężem na Pradze. Do pracy jeździliśmy rowerami przez tymczasowy drewniany most na Wiśle – jedyną przeprawę przez rzekę. Mąż po powrocie do Warszawy od razu podjął pracę w Biurze Odbudowy Stolicy przy Chocimskiej, mnie prof. Zachwatowicz zaproponował pracę pod kierunkiem prof. Jana Koszczyc-Witkiewicza w Państwowej Pracowni Konserwacji Zabytków w Zachęcie. Gromadziliśmy dokumentację, która mogła się przydać do odbudowy zabytków.

– Nie miała pani wątpliwości, czy trzeba odbudowywać to morze ruin?

– Nie, podobnie jak architekci, którzy zjeżdżali do Warszawy ze wszystkich stron świata, by włączyć się w odbudowę. Mieli oni najrozmaitsze przekonania polityczne, ale wówczas nikt na to nie patrzył. Panował niesłychany entuzjazm.

– Czy Warszawa mogła być odbudowana w kształcie z 1939 r.?

– Wśród projektujących odbudowę początkowo występował podział na dwie skrajne grupy: modernistów, którzy nie licząc się z przeszłością, chcieli, żeby na gruncie Warszawy powstało całkowicie nowe, nowoczesne miasto, i tradycjonalistów, uważających, że trzeba odbudowywać wszystko tak, jak było przed zburzeniem. Na to nakładały się naciski ze strony władz politycznych, by stworzyć z Warszawy miasto świadczące o wielkości ustroju socjalistycznego. Zwyciężyła koncepcja pośrednia – odbudowy tego, co najbardziej wartościowe, a zarazem skorzystania z szansy usunięcia poprzednich mankamentów, udrożnienia systemu komunikacyjnego, poprawy warunków higienicznych. Sądzę, że odbudowa Warszawy w jej przedwojennej formie bez usunięcia jej wad była nie tylko nierealna ze względu na stopień zniszczeń, ale i bezcelowa. Ważne było zarazem, żeby nie zatracić jej istotnych wartości. Taką bezcenną wartością były m.in. Stare Miasto i Trakt Królewski. Ale czy należało je odtwarzać dosłownie ze wszystkimi naleciałościami które się pojawiły w ciągu wieków, nie dostosowując do współczesnych wymagań?

Zobacz Warszawa na mapie
oceń
1
2
Podziel się
 

Zobacz także

W innych serwisach

Kultura

Pytamy.pl

Studio


Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Sonda

Czy jesteś za legalizacją eutanazji?

głosuj

łączna liczba głosów: 1857

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3