Gazeta Polska

Władza, idee i ucho prezesa

  A A A

fot. PAP

Po ostatnim kongresie wszystkim sympatykom PiS należałoby przekazać dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra to całkowite rozdrobnienie wewnątrzpartyjnej opozycji, skutecznie powstrzymujące wieszczony przez media rozpad PiS na dwa lub trzy równorzędne ugrupowania. Zła: brak jednolitego pomysłu na walkę o władzę i narastająca frustracja wśród młodszych polityków tej partii.

„Kongres potwierdził schyłek. Szkoda PiS” – taki wpis zaraz po kongresie partii umieścił w serwisie internetowym Twitter poseł Paweł Poncyljusz. Komentarz parlamentarzysty natychmiast podchwyciły niesprzyjające Jarosławowi Kaczyńskiemu media, po raz kolejny snując wizję bliskiego końca Prawa i Sprawiedliwości. Ale i tym razem – choć o „schyłku” mówił poseł PiS, a nie politycy Platformy – radość przeciwników IV RP jest przedwczesna.

W PiS nie ma frakcji

W prasowych analizach poświęconych wewnętrznym zawirowaniom i podziałom w partii Jarosława Kaczyńskiego używa się najczęściej szablonu „frakcyjnego”, który doskonale pasuje do opisu sytuacji w Platformie Obywatelskiej czy SLD. W klubach parlamentarnych obu tych ugrupowań tzw. frakcje (np. Schetyny, Palikota czy Olejniczaka) liczą po kilkanaście lub kilkadziesiąt osób, wspieranych zwykle przez liczących się w swoich regionach polityków lokalnych, a także przez rozmaite pozapolityczne grupy interesu (biznesmeni, lobbyści itd.). Model ten – jakkolwiek by go nie modyfikować – nie ma jednak żadnego zastosowania do charakterystyki podziałów w Prawie i Sprawiedliwości. Dlaczego? Bo istniejące w tej partii „frakcje” – choć liczne i często bardzo negatywnie nastawione wobec przywództwa Jarosława Kaczyńskiego – liczą z reguły... dwóch–trzech polityków.

– Śmieszy mnie mówienie o frakcjach Poncyljusza, Hofmana czy Brudzińskiego – mówi nam jeden z polityków PiS. – Oczywiście istnieją różne animozje i starcia, np. między Zbigniewem Ziobrą a Wassermannem czy Jackiem Kurskim a Adamem Bielanem, są także polityczne przyjaźnie, jak w przypadku Mularczyka i Ziobry, ale mówienie o jednorodnych frakcjach, które mogłyby stworzyć choćby koło poselskie wielkości Polski Plus [8 posłów – przyp. red.], to ogromna przesada.

Stworzenie silnej kilkunastoosobowej grupy, która mogłaby lobbować na rzecz wewnątrzpartyjnych reform, zmian w politycznej taktyce czy przesunięć personalnych, jest – póki co – niemożliwa z jednego powodu. – Żaden z potencjalnych liderów takiej frakcji nie jest w stanie pociągnąć za sobą większej liczby działaczy, bo wbrew temu, co mówi się o PiS, jesteśmy partią bardzo zróżnicowaną ideowo – twierdzi nasz rozmówca. I wskazuje, że wyrazem takiej niemożności była podjęta na kongresie próba wysunięcia przez Pawła Poncyljusza kandydatury Zbigniewa Girzyńskiego na prezesa partii. Obu tych posłów łączy w zasadzie tylko podobny wiek i krytyczne spojrzenie na sytuację w PiS; poza tym różnią się niemal wszystkim. Prounijny Poncyljusz wywodzi się z chadeckiego Ruchu Stu, gdzie działał wraz z Andrzejem Olechowskim i Czesławem Bieleckim, a eurosceptyk Girzyński związany jest z Radiem Maryja i konserwatywnym środowiskiem Ruchu Odbudowy Polski.

„Młodzi” kontra „starzy”

Według informacji „GP”, istnieją trzy zasadnicze linie podziałów w Prawie i Sprawiedliwości. To właśnie na ich styku dochodzi najczęściej do krystalizowania się postaw, które przez nieprzychylne PiS media opisywane są jako rzekomy zwiastun reform lub rozłamu w partii Jarosława Kaczyńskiego.

Pierwsza linia podziału przebiega między „młodszymi” (30- i 40-letnimi) posłami PiS, którzy ze zrozumiałych względów nie mają w swoich życiorysach epizodu działalności w antykomunistycznym podziemiu, a politykami starszymi, pamiętającymi dobrze PRL (Antoni Macierewicz, Joanna Kluzik-Rostkowska) lub znającymi się z czasów Porozumienia Centrum (Przemysław Gosiewski, Marek Kuchciński, Adam Lipiński, Joachim Brudziński, Krzysztof Putra, Marek Suski, Krzysztof Jurgiel, Tadeusz Cymański). To konflikt jak najbardziej naturalny, choć wzmacniany dużym sondażowym dystansem PiS do Platformy (i co za tym idzie: frustrującym brakiem perspektyw politycznych dla „młodych”) oraz częściowym budowaniu wizerunku partii na etosie solidarnościowym – nie zawsze zrozumiałym dla młodszych polityków, a w niektórych przypadkach stanowiącym spore obciążenie wizerunkowe i programowe (np. uległość wobec roszczeń związków zawodowych). – 30- i 40-latkowie z PiS, którzy kilka lat temu mieli nadzieję, że ich praca dla partii zostanie wynagrodzona, teraz wiedzą, że w nadchodzącym pięcioleciu szczytem ich możliwości będzie prawdopodobnie mandat poselski. W 2005 r. mówiono im, że na ważniejsze stanowiska przyjdzie jeszcze czas, w 2009 r. pokrzywdzono ich w eurowyborach, teraz więc w sumie nie dziwi, że niektórzy chcieliby pójść po władzę razem z SLD – mówi „GP” ważny lokalny działacz PiS.
1 2 z 2 następnanast?pna
oceń
0
1
Podziel się
 

Zobacz także

Wiadomości

Raport specjalny

W innych serwisach

Wiadomości

Pytamy.pl


Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Sonda

Czy Twoim zdaniem Krzysztof Rutkowski powinien dostac nagrodę za pomoc w odnalezieniu Magdy?

głosuj

łączna liczba głosów: 12329

zobacz wyniki »

zobacz wszystkie sondy »

magazyny

dzienniki

internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Luty 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 1 2 3 4

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska