To dzięki Towarzystwu Walki z Występkiem Michel Foucault mógł napisać: "Długo jakoby znosiliśmy i po dziś dzień jeszcze znosimy reżim wiktoriański. Nasza seksualność – powstrzymywana, niema, obłudna – naznaczona była piętnem imperialnej ciotki".
Zbliżał się kres panowania George’a III (1760–1820), króla cierpiącego na porfirię, nawiedzanego przez ataki szaleństwa. Były to czasy niespokojne nie tylko dla Wielkiej Brytanii. Zawarty w 1763 r. pokój paryski zakończył wprawdzie siedmioletnią wojnę z Francją i ugruntował pozycję Wielkiej Brytanii jako światowego mocarstwa kolonialnego, ale już w 1776 r. obciążone podatkami amerykańskie kolonie ogłosiły niepodległość. Zresztą pokój z Francją też nie trwał zbyt długo, bo jedynie dziesięć lat, do czasu, kiedy Wielka Brytania opowiedziała się przeciwko pogrążonej w rewolucyjnej gorączce i dążącej do jej rozprzestrzenienia na całą Europę Francji.
Stan króla pogarszał się systematycznie do tego stopnia, że w 1811 r. władzę objął jego najstarszy syn George IV. George III zmarł głuchy, ślepy i pogrążony w szaleństwie w zamku Windsor pod koniec stycznia 1820 r.
W 1802, roku podpisania w Amiens kolejnego pokoju z Francją, dającego jej panowanie na lądzie, Wielkiej Brytanii zaś na morzu, zostało powołane Towarzystwo Walki z Występkiem (
Society for the Suppression of Vice and the Encouragement of Religion and Virtue throughout the United Kingdom). Idea Towarzystwa nie wzięła się znikąd. Jego poprzednikiem było ugrupowanie założone przez ruch odrodzenia ewangelicznego i cieszące się poparciem George’a III, tzw.
Proclamation Society. 1 czerwca 1787 r. król wydaje proklamację o "zachęcie do pobożności i cnoty oraz zapobieganiu występkowi, bluźnierstwu i niemoralności oraz ich karaniu". Dekret sugerował również potrzebę wycofania wszystkich druków, książek i publikacji "wlewających truciznę do umysłów ludzi młodych i nieświadomych" oraz karanie wydawców i sprzedawców tychże druków. Celem powołanego 15 lat później Towarzystwa Walki z Występkiem była przede wszystkim prewencja: czuwanie nad "rozprzestrzenianiem się otwartego występku i niemoralności, a w szczególności ochrona przed skażeniem umysłów ludzi młodych wystawionych na działanie demoralizującego wpływu nieczystych i rozpustnych książek, druków i publikacji". To właśnie jednostki edukacyjne i krążące tam "obsceniczne książki i druki" przede wszystkim miały podlegać bacznej obserwacji.
Przywódcą pierwszego z towarzystw i założycielem drugiego była ta sama osoba: William Wilberforce (ur. 1759 r.), zwany też "odnowicielem społeczeństwa". Zanim jednak zasłużył sobie na to miano, prowadził hulaszczy tryb życia, oddając się przyjemnościom i dążąc do osiągnięcia osobistego sukcesu. Przemiana nastąpiła w 1784 r. Podczas podróży do Europy Wilberforce, sam niewierzący, poznał kilku chrześcijan i przeczytał książkę Williama Lawa
A Serious Call to a Devout and Holy Life, która zrodziła w nim wątpliwości co do jego niewiary. Dopiero jednak potajemne – członek parlamentu, spotykając się z metodystą, mógł być pewien, że wywoła skandal – spotkanie z Johnem Newtonem, byłym kapitanem statku przewożącego niewolników i autorem hymnów, wpłynęło na zmianę jego przekonań i postawy życiowej. Odtąd Wilberforce wiedział, co ma robić w życiu: służyć ludzkości. Tę służbę rozumiał jednoznacznie, jako służbę Bogu i własnemu narodowi, w czym utwierdzał go Newton, dając do zrozumienia, że Bóg powołał go dla dobra Kościoła i dla dobra narodu. Przez 18 lat Wilberforce walczył w parlamencie o zniesienie niewolnictwa i handlu niewolnikami. Pełen sukces przyszedł późno: w 1807 r. zakazano handlu niewolnikami, ale dopiero w 1833 r. zakazano niewolnictwa w całym imperium.
Warto wspomnieć o pewnym przymiocie, który niewątpliwie pomógł "odnowicielowi" w zrobieniu kariery: William Wilberforce był mianowicie świetnym mówcą. W latach 80. XVIII w. należał, wraz z ówczesnym
prime minister Williamem Pittem, z którym łączyła go od czasów studenckich przyjaźń, do ścisłej czołówki polityków brytyjskich. Urok osobisty i dowcip uczyniły go niezwykle pożądanym w kręgach towarzyskich, dzięki zaś melodyjnemu sposobowi mówienia i śpiewnemu głosowi (ponoć śpiewał całe noce) zyskał sobie przydomek "słowika Izby Gmin".
Wróćmy jednak do założonych przez Wilberforce’a towarzystw. Moralność w oczach członków tychże towarzystw jest czymś, co trzeba chronić. Usytuowanie po jednej stronie pobożności i cnoty oraz przeciwstawienie im występku, bezbożności i niemoralności wiąże to, co moralne, z tym, co religijne (co nie dziwi, zważywszy na przekonania religijne Wilberforce’a i innych), dając jednocześnie członkom towarzystw szerokie pole manewru. Istnieje tylko jedna moralność, wszystko inne jest występkiem i jako takie winno być karane. Tym samym
Proclamation Society i Towarzystwo Walki z Występkiem dokonują aktu uzurpacji: wynoszą bowiem lokalną moralność XVIII- i XIX-wiecznej klasy panującej w Wielkiej Brytanii do rangi uniwersalnej moralności, a więc takiej, która miałaby obowiązywać w całym imperium, a więc praktycznie na całym świecie.
Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę nad językiem, który pojawia się w deklaracjach towarzystw. Jak powiada MacIntyre w
Dziedzictwie cnoty, wpisuje się on w część szerszego procesu, w wyniku którego słownictwo moralne ulega uproszczeniu i ujednoliceniu. Zauważa też, że w interesie Towarzystwa Walki z Występkiem nie była walka z niesprawiedliwością bądź tchórzostwem. Do końca osiemnastego stulecia terminy "moralny" i "cnotliwy" stają się synonimami. Pojawiają się też nowe "wyspecjalizowane" rozróżnienia lingwistyczne: "niemoralny" i "występny" stanowią zagrożenie dla świętości wiktoriańskiego małżeństwa. Można jedynie dodać, że proces ten rozpoczął się znacznie wcześniej, zanim na tronie zasiadła królowa Wiktoria (1837 r.). "Moralny", "cnotliwy" versus "niemoralny", "występny" używane są w niektórych kręgach wyłącznie w kontekście seksualnym. Dlatego też wiele lat później Michel Foucault będzie mógł pierwszy rozdział
Historii seksualności zatytułować:
My, wiktorianie i napisać: "Długo jakoby znosiliśmy i po dziś dzień jeszcze znosimy reżim wiktoriański. Nasza seksualność – powstrzymywana, niema, obłudna – naznaczona była piętnem imperialnej ciotki".