W nocy w mieszkaniu w centrum Chojnic
szczur zaatakował niemowlę i ugryzł je w wargę. Dziecko uratowała
babcia. Malca czeka seria bolesnych zastrzyków, informuje "Gazeta
Pomorska".
To pierwszy taki przypadek w Chojnicach.
Bywało, że ktoś
wkładał buty, w których był szczur, ale takiego zdarzenia jeszcze
nie mieliśmy - mówi Iwona Jażdżewska z Powiatowej Stacji Sanitarno-
Epidemiologicznej w Chojnicach.
Nie wiadomo, jak szczur dostał się do mieszkania. Pracownicy
sanepidu i lekarze nie wykluczają, że mógł wypłynąć z kanalizacji
sanitarnej.
Trzeba pamiętać o zamykaniu na noc klapy toalety -
radzą.
W regionie kujawsko-pomorskim tylko w Toruniu prowadzi się wojnę
ze szczurami jak należy, twierdzi gazeta. Miasto porozumiało się z
firmą deratyzacyjną, która reaguje na każdy sygnał od mieszkańców.
W innych miejscowościach każdy właściciel domu musi pozbywać się
szczurów na własną rękę.
W Bydgoszczy, choć w mieście roi się od gryzoni, Rada Miejska
ustaliła, że będzie, w razie potrzeby, ogłaszać wielkie
odszczurzanie. Raz, dwa razy w roku. Nikt jednak tej uchwały nie
wprowadza w życie, tym bardziej, że trudno powiedzieć, co to
znaczy "w razie potrzeby". Nikt nie sprawdza na bieżąco czy
szczurów przybywa, czy ubywa. (PAP)
Więcej:
Gazeta Pomorska - W Chojnicach szczur zaatakował niemowlę. Dziecko uratowała babcia.