Opisany przez Tolkiena świat jest bardziej prawdopodobny, niż nam się dotąd wydawało. Antropolodzy odkryli już szczątki hobbitów, kolejne baśniowe rasy czekają w kolejce.
Przywykliśmy traktować światy fantasy wyłącznie jako twór wyobraźni pisarzy. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że wyobraźnia ta jest zasilana licznymi legendami i opowieściami o tajemniczych, niepodobnych do człowieka stworzeniach z odległych krain czy niedostępnych puszczy, ale uczonym zdarzało się zapominać, że w każdej bajce tkwi ziarno prawdy.
Teraz jednak nauka będzie musiała przeprosić się z fantasy i zacząć traktować ją poważniej niż do tej pory. Upada jeden z najtrwalszych mitów antropologii, według którego
Homo sapiens był jedynym inteligentnym (wedle naszych kryteriów) gatunkiem człowieka na Ziemi, swoistym ukoronowaniem ewolucji. Okazuje się, że przez wiele tysięcy lat obok siebie żyły różne, dość daleko spokrewnione rasy istot ludzkich.
NIZIOŁKI Z FLORES
Pierwszym, ale zapewne nie ostatnim dowodem są znaleziska z jaskini Liang Bua na indonezyjskiej wyspie Flores. Antropolodzy natrafili w niej na szczątki, które początkowo wzięli za szkielet dziecka. Jednak gdy zbadali je dokładniej, przekonali się, że to kości trzydziestoletniej kobiety. Był tylko jeden problem – kobieta ta mierzyła zaledwie metr wzrostu! Budową nie przypominała współczesnych karzełków takich jak Pigmeje – jej ciało było w pełni proporcjonalne. Oczywiście jeden szkielet mógł należeć do unikalnego mutanta, ale wkrótce odnaleziono ich więcej. Uczeni zyskali pewność, że udało im się odkryć zupełnie nowy gatunek – ni mniej, ni więcej tylko niziołków, żyjących na tej wyspie przed 18 tysiącami lat.
Człowiek z Flores, czyli
Homo floresiensis, przypomina baśniowe istoty do tego stopnia, że badacze nieoficjalnie nazywają go hobbitem. W wieku dojrzałym osiągał wzrost trzyletniego dziecka
Homo sapiens i wagę 25–36 kg. Poruszał się w pozycji wyprostowanej i – mimo mózgu trzykrotnie mniejszego niż nasz – był inteligentny: umiał polować zespołowo, gotować, wytwarzać narzędzia i budować konstrukcje takie jak tratwy, dzięki którym skolonizował Flores. Zdaniem uczonych oznacza to, że hobbity posługiwały się złożonym językiem mówionym.
Być może jednak ludzie z Flores bardziej pasowaliby do opisu krasnoludów czy gnomów, ponieważ zamieszkiwali jaskinie i mieli dość dzikie obyczaje. Skąd to wiemy? Otóż legendy na temat „małych ludzi z piekła” krążą do dziś wśród mieszkańców wyspy i wiele wskazuje na to, że ten drugi gatunek człowieka żył na niej jeszcze trzysta lat temu! Dopiero przybycie europejskich kupców położyło kres pokojowej koegzystencji, a niziołki musiały ustąpić pola bardziej ekspansywnemu gatunkowi. I zapewne występowały nie tylko na jednej wysepce, bo legendy o małych ludziach od wieków krążyły po Europie.
ZAGADKA NIEŚMIERTELNOŚCI
Homo sapiens i
Homo floresiensis mieli wspólnego przodka – człowieka wyprostowanego, czyli
Homo erectus. Do niedawna uważano, że zniknął on z powierzchni Ziemi 300 tysięcy lat temu. Teraz jednak uczeni zaczynają podejrzewać, że ewolucja człowieka wcale nie przebiegała po linii prostej – obok siebie mogły żyć różne, być może bardzo odmienne gatunki ludzi. Jedni byli karłowaci, tak jak niziołki z Flores, inni mogli z kolei uchodzić za biblijnych gigantów.