Na świecie istnieją podobno tylko trzy miejsca, z których można przedostać się do mitycznej krainy Agharta, której stolicą jest Szambala.
W Egipcie, Tybecie i Ałtaju znajdują się energetyczne portale, umożliwiające astralnym podróżnikom odwiedzenie tego umiejscowionego w innym wymiarze Królestwa. Jednakże tylko w górach Ałtaju istnieje jedyne fizyczne przejście, dzięki któremu człowiek o czystym sercu może przedostać się do Agharty. Zgodnie z legendą Szambala uchyla swoje podwoje jedynie dla 7 wybranych osób w przeciągu 100 lat.
Trudne pytania
Ezoteryką interesowałam się od dawna. Zaraz po studiach psychologicznych ukończyłam kursy reiki, masażu, refleksologii i bioterapii. Pomagałam innym, lecz swojego losu i zdrowia w żaden sposób nie byłam w stanie odmienić. Kiedy zwracałam się o pomoc do lekarzy, słyszałam zawsze tę samą odpowiedź: operacja. Pewnego dnia trafiłam na warsztaty prowadzone przez syberyjskiego szamana Bivena Mamontę (Kieł Mamuta). W czasie zajęć poczułam bijącą od tego człowieka niezwykłą energię. Zafascynowała mnie także jego szamańska wiedza i życiowa mądrość. Byłam ciekawa, czy jestem zdolna dosięgnąć źródła wiedzy przekazywanej podczas zajęć przez Mamontę, którego mistrz mieszkał w górach Ałtaju. Pragnęłam spotkać się z nim i zadać mu wszystkie trudne pytania, które od zawsze mnie nurtowały: jak można przeżyć w zdrowiu i szczęściu całe życie, w jaki sposób odnaleźć właściwego partnera, który stanie się moją drugą połową, jak zdobywać środki materialne pozwalające na dostatnie życie i kontynuowanie rozwoju duchowego, jak właściwie rozwijać swoją indywidualność i nie być podatnym na niszczące wpływy otoczenia? Biven Mamonta powiedział, że przebywa w ciągłym telepatycznym kontakcie ze swoim mistrzem Ałtaj Chi i że z pewnością będzie mi dane spotkać się z nim. Od tamtej pory wszystkie moje myśli i pragnienia były związane z wyjazdem na Ałtaj.
Podróż marzeń
Kilka miesięcy później moje marzenia spełniły się. Wraz z kilkoma osobami z Polski otrzymałam zaproszenie na noworoczne seminarium w górach Ałtaju. Nasza mała grupa pokonała drogą lotniczą kilka tysięcy kilometrów i wylądowała w miejscowości Barnauł na Ałtaju. Stamtąd na miejsce zajęć udaliśmy się kilkoma terenowymi samochodami o wdzięcznej nazwie Gazela. Mroźna, górska przyroda zachwyciła mnie swoim pięknem. Od dawna myślałam o Ałtaju nie jako o punkcie na Ziemi, ale jak o miejscu, w którym mieszka oświecony mistrz. Pragnęłam zrozumieć, czym tak naprawdę jest oświecenie i jaką objawia się energią. Dużo o tym słyszałam, ale chciałam poczuć to duszą i całym sercem.
Oczyszczanie
Seminaryjne zajęcia rozpoczęły się wczesnym rankiem. Udaliśmy się do lasu, aby na ośnieżonej polanie przeprowadzić dynamiczną medytację. Ćwiczenia tak bardzo podniosły moją energię wewnętrzną, że całkiem zapomniałam o panującym na dworze wielostopniowym mrozie. Po medytacji przyszedł czas na oczyszczenie. Prowadzący zajęcia zaprowadzili nas nad brzeg na wpół zamarzniętej górskiej rzeczki. Wewnętrzny ogień, który rozgrzewał mnie od środka sprawił, że bez strachu i wahania zanurzyłam się w wodzie. Duch rzeki przyjął mnie swoim ciepłym tchnieniem sprawiając, że górski nurt wydał się prawie gorącym. Nie była to zwykła kąpiel w rzece, ale prawdziwe oczyszczenie. Po wyjściu z wody cała grupa poczuła się o wiele silniejsza i zdrowsza, staliśmy się zupełnie innymi ludźmi. Tak rozpoczęła się moja magiczna podróż w górach Ałtaju.
Podczas wszystkich dni warsztatów urządzaliśmy długie i niesamowite wędrówki po górach napawając się ich energią. Ałtajskie góry mają w sobie coś szczególnego i zadziwiającego. Kiedy nocą obserwowałam górskie szczyty, miałam wrażenie, że dotykają wiszących nad nimi gwiazd. Nie mogłam odróżnić, gdzie kończy się skała, a zaczyna przestrzeń niebieska. Powietrze było tak czyste, że od samego oddychania kręciło się w głowie. Gdziekolwiek stąpnęłam, napotykałam na cudowne miejsca. Kiedy tylko siadałam na ziemi lub przytulałam się do wysokich sosen od razu otaczały mnie duchy przyrody i inne niematerialne istoty.