Sukces

Zostaję

  A A A

fot. Sukces / EN, materiały prasowe

Najpierw zakochał się w Polce, potem w Polsce. Rozstał się z Genesis, gdzie zastępował Phila Collinsa, i zamieszkał w Poznaniu. Ray Wilson wydaje tutaj swoją płytę. I deklaruje, że chce zostać, bo tu jest najszczęśliwszy.



SUKCES: Zadomowiłeś się chyba w Poznaniu na dobre

. Ray Wilson: Mieszkam tu dopiero od połowy września, a już czuję się jak u siebie. Nadal mam dom w Edynburgu. Odkryłem ostatnio, że siedząc w Szkocji, w kraju, w którym spędziłem 40 lat, tęsknię za Polską. Dziwne uczucie. Zresztą już od pierwszej wizyty coś mnie do Polski ciągnęło.

S: Pierwszy raz byłeś w naszym kraju 11 lat temu?

RW: Tak, w ramach trasy koncertowej Genesis. Występowaliśmy wtedy w katowickim Spodku. Nigdy nie zapomnę tego wyjazdu. Przeżycie raczej z gatunku tych ekstremalnych.

S: To znaczy?

RW: Myślałem, że wylądowaliśmy na innej planecie. Po pierwsze, sam Spodek, który wyglądał jak statek kosmiczny. Do tego krajobraz wokół. Zupełnie jak z Księżyca. Był koniec stycznia, musiało być jakieś minus 10, minus 12 stopni. Ulice zamarznięte, wszędzie hałdy śniegu. Nigdy wcześniej nie byłem w tej części Europy, nie wiedziałem, że w ogóle może być tak zimno. I jeszcze pokoje hotelowe: obskurne, ze strasznie wąskimi, małymi łóżkami. Jak dla dzieci. Pomyślałem sobie: „Taki właśnie jest ten mityczny Wschód”. To mi się jakoś tam nakładało z filmami. No wiesz, takie wyobrażenie jeszcze z czasów zimnej wojny. I na tym Wschodzie, w tym dziwnym mroźnym kraju wyszliśmy na scenę i publiczność przywitała nas tak, jak nigdzie. W ludziach był jakiś niesamowity entuzjazm. Dla mnie szokujący, bo byłem przyzwyczajony do innej publiczności.

S: Innej, czyli jakiej?

RW: Takiej, która przychodzi na koncert z nastawieniem: „Udowodnij, że jesteś wart pieniędzy, które zapłaciłem za bilet”. Drugi koncert w Polsce, który dałem dopiero pięć lat później i w zupełnie innych okolicznościach, bo nie grałem już z Genesis, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że polska publiczność jest wyjątkowa.

S: Co innego dawać tu koncert, a co innego przeprowadzić się na stałe. Nie miałeś żadnych wątpliwości?

RW: Na pewno było jakieś wahanie, ale nie zastanawiałem się zbyt długo. Wiedziałem, że muszę to zrobić.

S: Musisz?

RW: Jeśli chcę być z Gosią. A dość szybko doszedłem do wniosku, że właśnie na tym najbardziej mi zależy.

S: Jak się poznaliście?

RW: Przy okazji koncertu w Poznaniu.

Oficjalne wydanie internetowe www.sukcesmagazyn.pl



Zobacz Poznań na mapie
1 2 3 4 z 4 następnanastępna
oceń
1
0
Podziel się
 

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Basia [2009-04-24 10:51]

widziałam go
Szedł sobie taki niepozorny uliczką Starego Rynku. naprawdę anonimowy. Myślę, że niewiele ludzi go rozpoznaje. I pojęcia nie mam czy go to cieszy, czy frustruje. Bardzo miły człowiek i fajnie śpiewa...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Radosław Kowalski [2013-03-07 11:50]

I think, that Ray sings much better than Phill. I love Phill Collins, but when I'm listening Ray... that's iccredible, wonderfull!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~FAN [2009-04-24 09:39]

SZKODA
FAJNIE MÓWI..ALE ZE GENESIS NIE MOGA SOBIE ZATRUDNIC TEGO KOGO CHCA?? ZENADA FE..

odpowiedz

magazyny

dzienniki

Internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Listopad 2014
pn wt śr cz pt sb nd
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30