Przekrój

Zbyt dokładna mapa świata

  A A A

fot. Jupiterimages

Na Google Earth można zobaczyć nawet najpilniej strzeżone tajemnice państwowe. Nic dziwnego, że po zamachach na Bombaj Indie znowu zażądały od internetowego giganta wymazania newralgicznych miejsc.

To musiało się udać. Antyterrorystom z Bombaju ledwo działały krótkofalówki, a tymczasem zamachowcy, którzy w listopadzie ubiegłego roku zaatakowali miasto, byli wyposażeni w sprzęt najnowszej generacji. Korzystali z nawigacji GPS, żeby trafić swoim kutrem do wybrzeży, komunikowali się za pomocą telefonów internetowych VoIP, a topografię Bombaju znali dzięki mapom satelitarnym. Rząd powinien się rumienić za to, że zamachowców i policję dzieliła technologiczna przepaść, ale Indie wybrały inną taktykę. Prawnik Amit Karkhanis wytoczył firmie Google Earth proces o pomaganie terrorystom. „Udostępnienie szczegółowego obrazu najbardziej newralgicznych miejsc kraju stanowi zagrożenie dla jego bezpieczeństwa” – argumentował, żądając jednocześnie, aby miejsca takie jak centrum badań nuklearnych Bhabha Atomic Research Centre na północy Bombaju zostały wymazane z mapy. Pod koniec grudnia sąd uznał, że nie ma kompetencji w tej sprawie, i przekazał ją do parlamentu.

E-jawność?

– Nie możemy brać odpowiedzialności za niewłaściwe wykorzystanie programu internetowego – tłumaczył rzecznik Google Earth, dodając, że w samych Indiach mapy jego korporacji pomagały ratować ofiary powodzi w stanie Gudżarat, trzęsienia ziemi w Kaszmirze i tsunami na południu kraju. – Zamach w Bombaju dostarczył Indiom pretekstu – mówi „Przekrojowi” Paul Brannan z amerykańskiego Instytutu Badań nad Bezpieczeństwem Międzynarodowym (ISIS). – Dzięki wykorzystaniu przez terrorystów Google Earth Indie mają w rękach kolejny argument, bo o wymazanie z mapy satelitarnej swoich strategicznych centrów badawczych walczyły od dawna. I wcale nie chodzi im o zagrożenie terrorystyczne, tylko o to, żeby nikt nie wtrącał się do ich programu atomowego – dodaje.

Bo na linii Indie–Google Earth iskrzy od dawna. Konkretnie od 2005 roku – czyli momentu, gdy dokładne zdjęcia satelitarne świata stały się ogólnodostępne. Pierwszy interweniował w tej sprawie sam ówczesny prezydent kraju Abdul Kalam. Zaprotestował przeciwko udostępnieniu szczegółowych obrazów gmachu dowództwa wojskowego czy parlamentu. W 2006 roku skargę na internetowego giganta wniósł szef Hinduskiej Organizacji Badań Kosmicznych (ISRO), żądając wymazania obrazu baz wojskowych i instytutów badań kosmicznych. Wreszcie w 2007 roku szefowie Google Earth spotkali się z przedstawicielami ministerstwa nauki i technologii, by uzgodnić, że miejsca wskazane przez hinduski rząd będą pokazane na zdjęciach o małej rozdzielczości. Jednak ta jest wciąż na tyle wysoka, że rozmieszczenie budynków, anten i instalacji Bhabha Atomic Research Centre widać jak na dłoni.

E-cenzura?

Wymazania części swego terytorium domagają się nie tylko Indie. Google Earth ma już na pieńku z Koreą Południową (która boi się, że dokładne obfotografowanie pałacu prezydenckiego wykorzysta jej sąsiad z północy), Australią (centrum atomowe na wzgórzach Lucas Heights) czy Tajlandią (bazy wojskowe). Google nie ustaje w odtajnianiu świata: regularnie kupuje nowe zdjęcia satelitarne między innymi od firmy Digital Globe, a dodatkowo rozsyła wozy z kamerami, które fotografują okolice i dodają zdjęcia do map (Street View). Nic dziwnego, że drażni to kraje, którym zależy na tajemnicy. Zanim w Internecie pojawił się Google Earth, dostęp do tajnych informacji miały tylko agencje rządowe, kosmiczne i wojsko. Dziś, aby zobaczyć rosyjskie bazy w Murmańsku czy Nowosybirsku, wystarczy wgrać bezpłatny program. Zobaczcie, co jeszcze można zobaczyć dzięki Google Earth, co już jest wymazane i co niektórzy najbardziej chcieliby ukryć.

Joanna Woźniczko - Czeczott
oceń
2
3
Podziel się
 

Opinie

Ocena: -1 [1]
~ciekaw [2009-02-02 13:00]

A widać strefę 54??
A Strefa 54??

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~doro [2009-01-29 23:03]

Paranoja wnet nie będziemy życzyć sobie aby nie patrzyli na dzieci -uroki
h

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Cyryl [2009-01-13 09:25]

Kupuję mape
"Terroryści" i "zamahowcy" używają tej mapy ... muszę ją mieć :)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~AstralStyleRevivial [2009-01-13 09:18]

wszyscy powinniśmy mieć dostęp,
wszyscy powinniśmy widzieć co znajduje sie na swiecie,mamy do tego prawo,najlepiej niech wszystko ukryją to po co nam to bedzie,zeby popatrzeć sobie na drzewa w jakiejs amazonskiej dżungli lub piasek na pustyni na saharze:/ ciekawe co chcą ukryć,że tak o to walczą......

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
hipcia [2009-01-13 08:55]

ciekawe co jeszcze
mają do ukrycia,że tak bardzo zależy im na wymazaniu części miejsc.

odpowiedz

Najnowsze

magazyny

dzienniki

Internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Październik 2014
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2