Operacje plastyczne wokalistki Tercetu Egzotycznego

  A A A

fot. SP-GW

Rozmowa z Izabellą Skrybant–Dziewiątkowską, wokalistką zespołu "Tercet Egzotyczny".

Nie widać na Pani twarzy zmarszczek, a i kurzych łapek koło oczu nie widzę... Czas Panią oszczędza, czy też trafiła Pani pod nóż chirurga plastycznego?

– Przyznaję. Dałam się już „pokroić” (śmiech). Uważam, że jak coś za bardzo opada, to trzeba to sobie podnieść.

To co sobie Pani poprawiła?

– Po pierwsze: operacja plastyczna oczu. Powieki trochę mi już opadały, więc je sobie podciągnęłam. Po drugie: zlikwidowałam zmarszczki koło ust. Do tego wygładzam sobie laserem twarz... I chyba na tym nie skończę. Myślę poważnie o tym, żeby chirurg plastyczny wziął się za moje ramiona. Może poprawię sobie dekolt. Trochę go „ponaciągam”...

Daje się Pani „kroić” tylko dlatego, żeby młodziej wyglądać?

– Dla lepszego wyglądu i dla dobrego samopoczucia. Swojego i moich fanów, dla których śpiewam. Jestem osobą publiczną. Ludzie oprócz tego, że chcą mnie słuchać na koncertach, to chcą też patrzeć na mnie. A ja chcę się im podobać.

Karela Gotta, po serii jego operacji plastycznych, niektóre czeskie gazety nazwały zombie. Nie boi się Pani, że tak będą na nią wołać w Polsce?

– Nie boję się. A jak nawet będą mówić, to nie mam zamiaru się tym przejmować.

Ile Pani ma lat?

– Nigdy w życiu się nie dowiecie! (śmiech). To moja wielka tajemnica. Mówię wszystkim, że jak skończyłam 40, to przestałam liczyć.

Tercet gra od ponad 40 lat. Pani zaczęła z nimi śpiewać jak miała...

– ... Dwa latka (śmiech). W dowód osobisty nikomu nie pozwalam zaglądać, a i dzieciom powiedziałam, że jak umrę, to niech mi się nie ważą pisać na nagrobku daty urodzin. Ma być tylko data śmierci. I już. Tajemnicę swego wieku zabieram do grobu. Nie chcę, żeby potem gadali: „Jezu. Tyle lat śpiewała. Tyle lat się męczyła...” (śmiech).

Samotność Pani nie doskwiera?

Dwa lata temu pierwsza córka wyszła za mąż. W lipcu tego roku druga. Wyfrunęły z rodzinnego gniazda... – Na szczęście mam koło domu basen i on je przyciąga do mnie (śmiech). Często mnie odwiedzają, żeby sobie popływać. I obiady im gotuję, więc są u mnie codziennie. A tak serio, to z córkami mam świetny kontakt. Z zięciami też. I kiedy tylko mogą, przychodzą do mnie. Poza tym mieszka ze mną brat. Odwiedzają mnie przyjaciółki. Nie czuję się samotna.

Nigdy? Nie kłuje w sercu jakiś smutek na wspomnienie zmarłego przed prawie czterema laty męża?

– Jest taka jedyna chwila. Każdego dnia. Późnym wieczorem. Jak siadam sobie i patrzę na jego pusty fotel. Wyobrażam sobie, że on tam siedzi. Pogadam wtedy sobie z nim i... mi przechodzi. W wielu sprawach strasznie mi go brakuje. Na przykład organizacyjnych. On o wszystko dbał w „Tercecie”. W codziennym życiu też.

Oficjalne wydanie internetowe www.gazetawroclawska.pl


1 2 z 2 następnanastępna
oceń
8
0
Podziel się
 

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

magazyny

dzienniki

Internet

Internet

Internet

Usługi

Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Kwiecień 2014
pn wt śr cz pt sb nd
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4