Zakopane
Zakopane przed Witkiewiczem przypominało nędzną krzyżówkę Davos z góralską wioską. Biedni górale stawiali dla siebie proste chałupy, a dla zamożnych letników, którzy właśnie zaczynali szturmować podtatrzańską wieś – ozdobne wille „tyrolki” i „szwajcarki”. Można je dziś oglądać na ulicach Sienkiewicza, Jagiellońskiej i Kościuszki, w najstarszej „pańskiej” części miasta, rozlewającej się wokół stacji kolejowej. Nam wydają się ładne, ale Witkiewicz-publicysta nie miał litości: „kupa śmieci, przyniesiona wiatrem ze świata.” Gdy więc w 1891 roku jego przyjaciel Zygmunt Gnatowski zdecydował się postawić w Zakopanem dom, Witkiewicz wciągnął go do architektonicznego spisku. Przygotowując projekt Koliby, korzystał ze sprawdzonych, lokalnych wzorców. Wziął dwuizbową góralską chałupę, z jej rozkładem pomieszczeń, spadzistym dachem, i zrobił z niej... willę. Chałupa wyniesiona do góry na podmurówce spuchła o jedno piętro, obrosła w pajty (werandy), przyłapy (tarasy) i ganki, coby przyjezdne pany mogły kontemplować piękno krajobrazu bez oglądania się na pogodę. Na zewnętrznych ścianach pojawiły się rzezane ornamenty: lelujki, rozetki i dziewięćsiły. To była nowość, bo górale ozdabiali nimi tylko sosręby (główne belki stropowe) i meble.
przeczytaj artykuł »